Baraże i transfery

Można powiedzieć, że sezon ligowy jest już zakończony. Wprawdzie pozostały jeszcze baraże, ale z reguły są one jedynie formalnością. Nie oznacza to jednak, że nic się nie dzieje. W zasadzie dopiero rozpoczyna się okres, który często jest dużo bardziej interesujący niż wydarzenia na torze.

W barażach o ekstraligę zdecydowanym faworytem jest Włókniarz Częstochowa. Jeśli nie będzie żadnych wydarzeń losowych (czyt. kontuzji), to nie widzę szans żeby Lotos Gdańsk mógł powalczyć o awans. W doskonałej formie znajduje się Rune Holta, solidnie punktują Rafał Szombierski i Peter Karlsson, a do ścigania wrócił Jonas Davidsson. Myślę, że powinno to spokojnie wystarczyć. Kluczowy będzie pierwszy mecz. Rezultat w okolicach remisu lub zwycięstwo gości w zasadzie skończy zabawę. Jeśli gdańszczanie chcą marzyć o ekstralidze, powinni zdobyć na własnym torze co najmniej 50 punktów.

Dużo ciekawiej robi się natomiast w temacie transferów. Co prawda nie można jeszcze oficjalnie rozmawiać z zawodnikami innych klubów, ale przecież czasem jakieś zapytanie ofertowe się zdarzy. Pojawiają się wypowiedzi zawodników o tym, że bardzo chcą zostać (co w przypadku zaległości finansowych jest zrozumiałe, bo deklaracja odejścia spowodowałaby pewnie dłuższe oczekiwanie na pieniądze) albo wręcz przeciwnie, że rozmawiają z kilkoma klubami, co oczywiście pozostawia możliwość małego szantażu w stylu „inni dają więcej”. Tak na marginesie, ten przepis o zakazie rozmów nie obowiązuje chyba p. Marty Półtorak – prezes Marmy Hadykówki Rzeszów. Wiadomo, że jej klub wywalczył awans, ale przecież nie jest jeszcze formalnie członkiem spółki Ekstraliga Żużlowa sp. z 0.o., więc może swobodnie rozsyłać oferty. Zapowiedziała sporą ofensywę, czym narobiła trochę  szumu i taki zapewne był jej cel. Zapowiedź ściągnięcia medalisty tegorocznego cyklu GP, to bardzo odważne posunięcie. Znając jednak podejście p. Marty może się okazać, że Jason Crump lub Jarosław Hampel otrzymają lub już otrzymali bardzo intratne propozycje. Na tym nie koniec, bo jest mowa jeszcze o czołowym polskim juniorze. Zdziwiłem się trochę próbami podpisania kontraktu z „Małym”, bo wydawało mi się, że po zdobyciu złota przez Unię Leszno żadna siła nie będzie w stanie go stamtąd wyciągnąć. Okazuje się, że sprawa wcale nie jest taka beznadziejna, bo podobno sam zawodnik w związku z sukcesem indywidualnym podwyższył swoje oczekiwania finansowe. Wiadomo, że siła Unii polegała na monolicie, więc każda próba rozbicia go powinna spotykać się z natychmiastową reakcją. Z drugiej strony wobec zakończenia kariery przez Leigh Adams włodarze „Byków” sami muszą poszukiwać zastępcy Australijczyka. Gdyby jeszcze odszedł J. Hampel, to sytuacja Unii mocno by się skomplikowała.

Wiadomo, że w związku ze spadkiem rozsprzedana zostanie Polonia Bydgoszcz. Emil Sajfutdinow przymierzany jest do Torunia, Andreas Jonsson właśnie do Leszna, a Grzegorz Walasek pewnie będzie mógł wybierać w ofertach, bo pomimo bardzo przeciętnego sezonu wciąż jest solidnym zawodnikiem ligowym, którego pewnie widziałby w swoich szeregach każdy trener. Pozostali albo zostaną albo pojeżdżą sobie w niższej lidze albo będą zapchajdziurami w klubach ekstraligowych. Widać, że sposób konstruowania drużyny w Bydgoszczy poległ kompletnie. Kontuzja jednego żużlowca rozwaliła cały zespół. Dwaj pozostali liderzy jechali bardzo przeciętnie, a pozostali zdobywali punkty albo nie. Efekt – spadek w naprawdę słabym stylu. Najgorszy był brak walki i wiary w możliwość pozostania w najwyższej klasie rozgrywkowej. W niektórych spotkaniach można było odnieść wrażenie, że zawodnikom niespecjalnie zależy na utrzymaniu klubu, a samo ich przebywanie w Polonii jest mocno tymczasowe.

Podobna sytuacja była w Gorzowie, gdzie kontuzja Nickiego Pedersena rozłożyła zespół na łopatki. Dużo mówi się, że to pech. Według mnie niekoniecznie. Pominę fakt nieudanego i nieprzemyślanego zastąpstwa zawodnika, bo szóste miejsce w końcowej klasyfikacji jest dla mnie wynikiem bezmyślnego podpisywania kontraktów. Przecież to właśnie Stal jako jedyny klub w ekstralidze musiała się wspomóc małym kontraktem, co świadczy, że początkowy pomysł na skład nie przetrwał nawet pierwszego miesiąca rozgrywek. Do tego Przemysław Pawlicki był czołową postacią, bez której pewnie to samo szóste miejsce zostałoby „zdobyte”. Pewne jest w sezonie 2011 gorzowski klub znów reprezentować będą Tomasz Gollob i Nicki Pedersen. Odejdzie natomiast David Ruud i kogoś w jego miejsce trzeba będzie zatrudnić. Będzie to na pewno zawodnik spoza cyklu GP i chyba najbardziej pasowałby G. Walasek. Wątpliwe jest także aby znów udało się ściągnąć P. Pawlickiego, więc znając podejście prezesa Władysława Komarnickiego, będzie on chciał pozyskać wartościowego juniora. Ma co prawda w zanadrzu braci Zmarzlików, ale jakoś nie wierzę, że obaj dostaną szansę jazdy.

Kolejnym klubem, któremu grozi rozkupienie jest Betard Wrocław. O tym, że są tam problemy finansowe wiedzą wszyscy. W związku z tym bardzo prawdopodobne wydaje się odejście Jasona Crumpa oraz Macieja Janowskiego, a zmęczony pracą w tym klubie jest też trener Marek Cieślak. Junior jest obiektem pożądania chyba wszystkich ekstraligowych prezesów, może za wyjątkiem Unii Leszno. Maciek może więc wybierać, grymasić i podbijać stawkę.

Z kolei w Zielonej Górze mieliśmy o jednego zawodnika za dużo. Wydaje się więc, że ktoś odejdzie. Obstawiam jednego z trójki Grzegorz Zengota, Niels Kristian Iversen oraz Rafał Dobrucki. Greg Hancock wraca po wypożyczeniu do Częstochowy, ale szansa, że znów wystartuje w naszych barwach jest spora. Nie jest jednak powiedziane, że skład nie ulegnie pewnym zmianom. Za dużo było dziur w tym roku, brakowało natomiast pewnego zawodnika, który potrafiłby punktować regularnie na wysokim poziomie.

Spore zmiany zapowiadają się także w Unibaksie. Odejście zapowiedział menadżer Jacek Gajewski, na pewno toruński klub pożegna Darcy Ward, a ku zakończeniu kariery skłania się Wiesław Jaguś. „Anioły” miały podobny problem jak Falubaz czyli brak lidera.

Opcji jest więc sporo. Może się okazać, że zawodnicy, którym kibicowaliśmy zmienią barwy klubowe, a ci których niekoniecznie lubiliśmy staną się naszymi nowymi ulubieńcami. Będzie się działo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *