Kilka ocen po derbach

Falubaz rządzi w Speedway Grand Prix i mam nadzieję, że zarówno Greg Hancock jaki Andreas Jonsson potwierdzą swoją dyspozycję w Lesznie. Amerykanin jest już mistrzem świata, a Szwed przeskoczył na drugie miejsce!

Wierzę, że turniej w Gorican był zapowiedzią wielkich weekendowych żużlowych emocji. W końcu czekają nas jeszcze mecze o medale w ekstralidze. Skoro wchodzimy w najważniejszą fazę rozgrywek, to właściwie nie powinienem się martwić o to czy będzie ciekawie. Ostatnie wydarzenia akurat na tych obiektach pokazały jednak, że chęć zwycięstwa potrafi czasem zagłuszyć zdrowy rozsądek. I choć powtórzenie takiego zachowania świadczyłoby o totalnej głupocie i braku odpowiedzialności, to… nie postawiłbym pieniędzy, że znów gospodarze nie zrobią kilku pułapek.

Szczerze mówiąc bardzo interesuje mnie pojedynek w Gorzowie, a najciekawszą kwestią jest atmosfera w Stali po przegranej z Falubazem. Trochę wydarzeń miało miejsce od tego czasu. Czesław Czernicki przestał być trenerem i to akurat nie jest jakieś wielkie zaskoczenie. Spodziewałem się takiego ruchu prezesa Władysława Komarnickiego, aczkolwiek myślałem, że nastąpi to dopiero po zakończeniu sezonu. Pan prezes był tym razem wyjątkowo gadatliwy. Zawsze przetrawienie porażki zajmowało jakieś dwa, trzy dni, a teraz w niecałą dobę po meczu ukazał się komentarz. Z dużą częścią jego oceny się zgadzam. Menadżer bardziej zajął się zagrywkami pseudopsychologicznymi niż samym przygotowaniem do rewanżu. Pan Władysław zapomniał jednak dodać, że też nie siedział w tym czasie cicho. Były jakieś aluzje w stosunku do rywala i chyba jednak przeświadczenie, że w końcu się uda wyeliminować Falubaz i awansować do finału. Jest jeszcze jedna rzecz, o której wspomniano podczas piątkowej audycji w Radiu Zielona Góra. Dowodów na to nie pewnie nie ma, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że odbyły się spotkania „motywujące”, których nadmiar zawsze przynosił skutek dokładnie odwrotny. Atmosfery pewnie nie poprawiło też nazwanie swoich zawodników „spasionymi kotami”. Nie wiem jak sami żużlowcy do tego typu retoryki się odnoszą, ale na zewnątrz wygląda to na totalne lekceważenie ludzi tylko dlatego, że wypłaca się im niezłe czy wręcz duże pieniądze. Tak, tylko ci zawodnicy sami sobie tych kwot w kontraktach nie zapisali. Obok ich autografu jest też podpis przedstawiciela klubu, którym pewnie był prezes, obśmiewający dziś swoich podwładnych.

Oprócz zmiany na stanowisku menadżera i wypowiedzi prezesa mamy jeszcze zachowania kapitana drużyny Tomasza Golloba i wcale nie chodzi mi o słynną dźwignię, cokolwiek ona znaczyła. Otóż aktualny wciąż jeszcze mistrz świata na pytanie o postawę drużyny stwierdził, że on odpowiada tylko za swoją jazdę, a o resztę trzeba pytać trenera. Mogę go zrozumieć o tyle, że od wielu lat w przypadku porażki to właśnie na jego barkach spoczywa główna odpowiedzialność za wynik, jednak jeśli przeanalizuje się środowe derby, to widać, że gorzowianie przegrali przede wszystkim w pierwszych ośmiu biegach, w których T. Gollob i Nicki Pedersen zdobyli raptem po trzy „oczka”, a wyścigi z ich udziałem goście przegrali 21:9. Myślę więc, że jednak pretensje do liderów są jak najbardziej zasadne.

Słuchając prezesa Falubazu Roberta Dowhana trochę obawiam się o występ zielonogórzan w Lesznie. Według mnie przed ważnym pojedynkiem nie powinno się rozpętywać szumu medialnego, bo to nie służy przede wszystkim żużlowcom. Chodzi mi w tym przypadku o konferencję prasową, podczas której kilka razy mówiono o czynie Tomasza Golloba w VIII wyścigu derbów. Zachowanie rzeczywiście nie miało nic wspólnego ze sportową rywalizacją i było zwyczajnie chamskie, ale wystarczyło odnieść się do niego sposób chłodny, złożyć wniosek o ukaranie zawodnika, a nie wchodzić osobistych ocen, odczuć i wycieczek w stronę kapitana Stali. Powtarzanie zdań o obrzydzeniu tak naprawdę zadziałało wręcz odwrotnie na opinię publiczną i zamiast skupienia się na zachowaniu żużlowca mamy komentarze na temat komentarza, bo przecież R. Dowhan, podobnie jak W. Komarnicki, startuje w wyborach do senatu, więc zależy mu na obecności w mediach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *