Półfinał DPŚ w Bydgoszczy – zdjęcia

Podczas półfinału DPŚ w Bydgoszczy udało mi się zrobić trochę zdjęć. Przyznam, że o ile tor na stadionie Polonii jest bardzo fajny, to trybuny raczej nie są przyjazne kibicom. Niskie nachylenie, spora odległość od bandy i dość wysoki płot kończący pas bezpieczeństwa powodują, że nie jest to obiekt na który chce się wracać. Ale nie mam zamiaru tu narzekać, tylko skupić się na stronie sportowej i zdjęciowej.

Dużo czytam i słucham wypowiedzi jak to Polacy wygraliby, gdyby w składzie pojawił się Krzysztof Buczkowski. Znawcy zakładają oczywiście, że miałby zastąpić Grzegorza Walaska. Proste prawda? Wtedy rzeczywiście byłaby szansa na sukces, tyle że przecież Grześ miałby pewne miejsce w składzie nawet w przypadku pełnej sprawności Jarka Hampela i Janusza Kołodzieja, bo w polskiej ekstralidze jest jednym z najrówniej punktujących zawodników. Kogo więc zastąpiłby „Buczek”? Jasne, że Piotra Protasiewicza. „Protas” nie pojechał może rewelacyjnie, ale i tak uważam, że jego wynik na poziomie 9 „oczek” mógłby być nieosiągalny dla faworyta miejscowych kibiców. Zobaczymy zresztą jak Krzysiek pojedzie w Mallili  wtedy tak naprawdę będzie można ocenić jego przydatność do reprezentacji. Nie jestem zwolennikiem promowania na siłę przedstawicieli organizatora, bo to może przynieść doraźne korzyści, ale jednocześnie tworzy tylko pozory wielkiej siły, wszak wystarczy często zmienić obiekt i cały czar pryska.

Po zdominowaniu DPŚ przez Polaków zmieniono przepisy i okazało się, że wystarczą kontuzje dwóch zawodników, żeby nasza drużyna przestała jechać. Gdzież więc jest ta potęga? Można oczywiście powiedzieć, że gdyby w innych zespołach odpadło po dwóch żużlowców, to nie wiadomo czy w ogóle byliby w stanie sklecić jakikolwiek team. I tu niespodzianka, bo przecież Duńczycy pojechali bez czterech uczestników cyklu SGP, a mimo to potrafili nawiązać z nami walkę, choć jechali na wyjeździe. Prowadzili przez większą część zawodów i w pewnym sensie zwycięstwo im się należało, jednak końcówka, szczególnie w wykonaniu Nielsa Kristiana Iversena, sprawiła, że spadli aż na trzecią pozycję. Widać jednakowoż potencjał w tych młodych chłopakach. A u nas? Wciąż króluje doświadczenie, a juniorzy muszą naprawdę sporo pokazać, żeby w ogóle otrzymać chociażby szansę w postaci powołania do szerokiej kadry. Przecież Patryk Dudek odniósł kontuzję już po ogłoszeniu składu, a Przemek Pawlicki nie był wcale brany pod uwagę. Być może tu jest problem, bo skoro starzy wyjadacze z różnych powodów nie potrafią zbudować pozytywnej atmosfery, to trzeba sięgać po młodych. To nic, że nie zdobędziemy medalu, będziemy mieli drużynę na przyszłość. Fajnie się to pisze. Realia są takie, że sukces ma być i koniec. Nikt nie będzie czekał na medal dwa czy trzy lata. Medal ma być i to k…a zaraz, bo inaczej będzie rozpierducha w całej reprezentacji. Dania ma w barażu pojechać już z Nickim Pedersenem. Czy to wzmocnienie da awans do finału? Pod warunkiem, że Nicki dostosuje się do pozostałych, a nie odwrotnie.

Wiadomo, że każdy medal w jakiejkolwiek dyscyplinie jest przede wszystkim błogosławieństwem dla działaczy, bo pozwala im spokojnie funkcjonować na swoich stołeczkach przez następne kilka miesięcy. Nie jest to jednak tylko problem działaczy. Być może nawet trudniejsza sytuacja jest z mentalnością części kibiców, którzy przychodzą nie po to, żeby być świadkami wspaniałych zawodów (a takie były w Bydgoszczy), ale żądają zwycięstw, szczególnie gdy nasz zespół jest faworytem. Chodzi mi tu o zachowanie w stosunku do Grzesia Walaska. Wiem, że dotyczy to tylko części publiczności, jednak potrafi odebrać ochotę do dalszej jazdy. Wiadomo, że tak naprawdę wulgarne okrzyki nie były spowodowane tym kiepskim występem, ale wynikały z „miłości” do swojego byłego kapitana, w końcu jeszcze w ubiegłym roku „Walas” bronił barw miejscowej Polonii. Podobnie byłoby zapewne w przypadku Piotra Protasiewicza, wszak on też nieraz spotkał się z wyrazami i nie były to wyrazy miłości.

Może za bardzo skupiłem się na warstwie, która tak naprawdę była tylko niewielkim ułamkiem całej imprezy, ale jakoś strasznie mnie zirytowało zachowanie miejscowych kibiców, tym bardziej, że często wcale nie były to małolaty, ale ludzie grubo po czterdziestce. Trudno na takiej bazie cokolwiek zbudować, bo to właściwie przypadki beznadziejne i bez możliwości edycji ich mentalności. Dlatego też uważam, że czasem brak sukcesu też może mieć swoje plusy, bo spowoduje naturalną selekcję wśród takich właśnie „kibiców”, a jednocześnie być może za rok otrzymają szansę młodsi.

One thought on “Półfinał DPŚ w Bydgoszczy – zdjęcia

  • 13-07-2012 z 02:35
    Permalink

    Super foty! Czy to Piotr Glaca za kratami?;]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *