wtorek, 20 stycznia, 2026
spot_img

Zlata Prilba

Jak podsumować tegoroczną Zlatą Prilbę? Przede wszystkim zmieniająca się pogoda: od porannego chłodu, przy którym ciężko było cokolwiek osuszyć, do popołudniowego przebijającego się przez chmury Słońca i całkiem ładnej niedzieli. Zdarzył się nawet jakiś zabłąkany i trochę spowolniony motyl przelatujący przez nas sektor. Co jeszcze? Bardzo dużo kibiców na trybunach, całkiem ciekawa obsada z przedstawicielami bodajże 14 krajów.

Zawody zaczęły uroczystą prezentacją, która zgodnie z programem trwała ok. 20 minut. Już w pierwszych dwóch seriach można było zobaczyć świetne ściganie. Po czwartym wyścigu po raz pierwszy podczas trzydniowego weekendu wyjechała polewaczka.

Im dalej, tym było cieplej. Traktory początkowo ściągały potężne ilości nawierzchni z toru, zwożąc ją do swojego parkingu. Po dwunastu biegach było już całkiem sucho, zaczęło się nawet kurzyć i mieliśmy typowy pardubicki tor. Mimo to umiejętnie przejeżdżając pierwszy łuk (tam można było jechać szerzej) zawodnicy mogli nabierać prędkości i wykorzystywać ją w drugim łuku, na którym nie należało nawet zbliżać się do środka toru. Z czasem pojawił się ciemniejszy ślad na ścieżce, którą najczęściej jeździli żużlowcy. Nadal było ciekawie. Myślę, że kibice nie mogli narzekać na brak emocji i wychodzili usatysfakcjonowani ze stadionu.

Świetnie radził sobie Robert Chmiel, który przede wszystkim świetnie odnajdywał się w pierwszym łuku, a potem umiejętnie jechał do mety, także skutecznie atakując. Nie robił jakichś spektakularnych akcji, ale był bardzo skuteczny, dzięki czemu znalazł się w najlepszej szóstce. Tym razem żaden z Czechów nie wszedł do finału, ale za to mieliśmy tam przedstawicieli sześciu krajów. W finale Rasmus Jensen długo szykował atak, nabierając odpowiednio prędkości, a jednocześnie broniąc się przed jadącym za nim Mathiasem Pollestadem. Ostatecznie Duńczyk na drugim łuku (nie wiem które było to okrążenie) nie dał szans Robertowi Chmielowi i po objęciu prowadzenia pewnie dowiózł zwycięstwo. Cieszył się ogromnie, a wygrał m.in. nowy motocykl z silnikiem… Jawy, bo taka jest część corocznej nagrody.

Bardzo fajne zakończenie weekendu. Wszystko udało się rozegrać pomimo kiepskich prognoz pogody. Tym razem okazało się, że im cięższy tor, tym lepsze ściganie. W niedzielę wykopki nie przeszkadzały aż tak bardzo. Zawodnicy nauczyli się startować z tą dziwną przeszkodą. Raz świecę na starcie zaliczył Rohan Tungate, poza tym był w miarę przewidywalnie.

Cóż można więcej napisać? Kto nie był, może żałować. Mam nadzieję, że w przyszłym roku znów uda się tutaj przyjechać.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
POWIĄZANE ARTYKUŁY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Informacje

Czy ice speedway znów zagości w St. Johann?

Jak można dowiedzieć się z artykułu, do którego prowadzi link na profilu klubu z St. Johann, na torze trwają przygotowania do rozegrania turnieju ice...

Koniec żużla w Neustadt/Donau

Zainwestowałem nieco ponad 4 zł, żeby dostać się do artykułu w Mittelbayerische Zeitung, dotyczącego przyszłości Anton Treffer Stadion w Neustadt/Donau. Najkrócej rzecz ujmując, miasto planuje...

Wstępny terminarz w Rumunii i Bułgarii

Swój pierwszy (prowizoryczny) terminarza zamieściła federacja rumuńska. Na razie lepiej nie przywiązywać się jeszcze do tych dat. Raczej można je potraktować jako swego rodzaju...

Czeski terminarz 2026

Na stronie czeskiej federacji opublikowany został terminarz zawodów na przyszły rok. Na pewno zwraca uwagę większa aktywność ośrodka w Svitavach. Tam też odbędzie się...