Kiedy ogłoszono w Lesznie, że sparing z Motorem Lublin jest odwołany, szybko ruszyłem do kasy po zwrot pieniędzy za bilet, wsiadłem do samochodu i ruszyłem w drogę do Gorzowa. Pogoda przez sporą część jazdy drogą S5 nie była za ciekawa. Potem przestało padać aż do nadejścia chmury nad autostradę A2. Musiałem zwolnić do 120 km/h, bo niewiele było widać. Na szczęście ulewę udało się minąć i dojechałem do Gorzowa. Udało się znaleźć miejsce do parkowania i doszedłem na stadion w przerwie po pierwszej serii.
Śledziłem oczywiście w samochodzie postępy prac na Stadionie im. Edwarda Jancarza, bo nad Gorzowem wcześniej także padało. Różnica polegała jednak na tym, że tutaj organizatorzy rozłożyli plandekę, a po ustaniu opadów żużlowcy mogli wyjechać na suchy tor. Było z tego tytułu lekkie opóźnienie, a przy starcie do pierwszego wyścigu maszyna startowa zrobiła psikusa. Wszystko to działało na moją korzyść.
Dla kibiców udostępniono przeciwległą prostą na dolnej trybunie. Okazało się to być w akuratną ilością miejsc. Stanąłem przy barierce na wysokości wejścia w drugi łuk i zacząłem oglądanie tych zawodów. Po wyścigach, których nie widziałem, Falubaz prowadził 11:13, czyli wyglądało na to, że poniedziałkowa porażka u siebie była swego rodzaju wypadkiem przy pracy.
Ciężko oceniać oczywiście wynik meczu, który miał charakter czysto treningowy. Wydaje się jednak, że dwaj liderzy Stali są dużo trochę pewniejsi niż czwórka liderów Falubazu. Z kolei szersza druga linia gorzowian jest w swojej nieprzewidywalności wartościowsza niż juniorzy + zawodnik U24 ekipy żółto-biało-zielonych.
Podobała mi się jazda parowa Jacka Holdera i Mathiasa Pollestada. To, że szukali się na torze. Trochę jazdy parowej musi jeszcze nauczyć się Adam Bednar, ale potencjał ma spory. Ogólnie ta dość młoda gorzowska ekipa może być mocno nieprzewidywalna.
Jeśli chodzi o Falubaz, to od kilku miesięcy uważam, że kluczowymi punktami będą Dominik Kubera oraz Damian Ratajczak. Oczekiwania wobec nich są ogromne, a ja nie do końca mam przekonanie, że oni tym oczekiwaniom będą potrafili sprostać. Falubaz pojechał ustawieniem, które może być ich ligowym standardem. Michał Curzytek jako kevlar U24 oraz Damian Ratajczak z rezerwy.
Na gorzowskim stadionie pojawiłem się dopiero po raz drugi. Od pierwszej wizyty minęło 15 lat. W międzyczasie sporo się nauczyłem, więc teraz mogłem spojrzeć na ten obiekt z innej perspektywy niż wcześniej. Podobało mi się to, że na dolnej trybunie kibice są bardzo blisko toru. Trochę odzwyczaiłem się od tego, co dawniej na mniejszych stadionach było właściwie oczywiste. Im bliżej jestem toru, tym wszystko dzieje się szybciej. I tak właśnie wyglądało to w środę.






























