Strona głównaMoim zdaniemSezon 2026 w Polsce - subiektywne podsumowanie

Sezon 2026 w Polsce – subiektywne podsumowanie

Co prawda w tegorocznym terminarzu pozostały jeszcze trzy imprezy klasycznego żużla w Europie, ale żadna z nich nie odbędzie w Polsce, ani żaden polski zawodnik nie będzie w nich startował. Mogę zatem po swojemu podsumować sezon 2026 w temacie polskiego żużla.

Trudno powiedzieć, że polski żużel zmienił się jakoś szczególnie względem poprzedniego sezonu. Idzie tą samą drogą i chyba coraz bardziej staje się widoczne, że na wierzch wychodzą niektóre konsekwencje przyjętych kilka lat temu rozwiązań. Nie ma się co czarować. Działacze centrali nadal polują na międzynarodowe sukcesy, które można świętować i za które można sobie przypiąć order. Przy pieniądzach, krążących w naszym speedwayu można uznać, że brak złotego medalu w seniorskich rozgrywkach SPG, SWC, SEC, DME jest niemalże klęską. Nie mamy także złota indywidualnie wśród juniorów, a ten rozczarowujący sezon nieco umilają juniorzy, którzy wygrali SON2 w Pradze oraz Franciszek Szczyrba w SGP3.

Niespecjalnie udał się turniej SWC na Stadionie Narodowym w Warszawie. Nie było sukcesu sportowego, a frekwencja okazała się najsłabsza w historii żużla na Narodowym, choć każdy z klubów był zobligowany do cyklicznego umieszczania postów na mediach społecznościowych. Można dopasowywać powody: nie było SGP, a termin pod koniec wakacji też nie jest szczególnie dobrym wyborem. Można, ale termin ogłoszono na tyle szybko, że każdy kto naprawdę chciał tam pojechać, mógł dopasować sobie plany pod tą imprezę. Sensowność żużla na tym obiekcie jest wg mnie żadna, ale to tylko moje zdanie. Poza tym nie chodzi tu o sport, ale o ego polskich działaczy.

Ja tu o miejscu polskiego żużla na arenie międzynarodowej, a przecież to liga rządzi. SGP jest fajnie, jeśli wygrywa Bartosz Zmarzlik, a jeśli nie wygrywa, to jest zmowa środowiska. Na SWC tor robili Duńczycy. W SGP2 wszystko ułożyła kontuzja Wiktora Przyjemskiego. Wytłumaczenie zawsze się znajdzie, a media napiszą lub powiedzą tak, żeby wyszło na nasze. I tutaj chciałbym powoli przechodzić do rozwinięcia tego artykułu.

Biorąc pod uwagę możliwości finansowe, zakres propagandowy mediów i zaangażowanie publicznych pieniędzy, to wg mnie wizerunkowo tegoroczny sezon w polskim mainstreamie był dramatycznie wręcz przeciętny. Ekstraliga była ciekawa do momentu rozpoczęcia play-offów, a jedyne emocje w końcówce sezonu wynikały z plagi kontuzji zawodników Stali Gorzów. 2. Ekstraliga rozstrzygnęła się zgodnie z przewidywaniami, bo poza Polonią Bydgoszcz reszta drużyn była mniej lub bardziej nieprzewidywalna w obie strony. Ten rodzaj nieprzewidywalności oczywiście daje emocje, ale ciężko mówić o poziomie wyższym niż zwyczajna przeciętność. Za takie pieniądze mam prawo oczekiwać poziomu co najmniej dobrego.

Ekstraliga, jako organ zarządzający, nie zaoferowała nic nowego, poza Ekstraligą AI, czyli próbą przewidywania wyniku przed jego rozpoczęciem. Wyglądało to na testowanie jakiegoś rozwiązania dla bukmacherów, ale to tylko moja opinia. Generalnie ilość przytaczanych statystyk podczas relacji była tak przytłaczająca, że nie chciało mi się tego słuchać. Ewidentnie nie ma pomysłu na rozwój sprzedaży ligowego żużla. Kibic żużlowy jest klientem wręcz topornie konserwatywnym. Tymczasem karkołomność nowych pomysłów, jeśli już takie są, wzbudza salwę śmiechu. Próbuje się wyjść poza schematy i sprzedawać żużel ludziom, których on nie interesuje, bo prawdopodobnie osiągnięto sufit sprzedaży wśród kibiców ligowego żużla. Czy to się uda? Byłby bardzo zaskoczony.

Problem polega na tym, że hipokryzja Ekstraligi osiąga coraz wyższy poziom. Żużel jest utożsamiany właściwie wyłącznie z polską ligą i ten przekaz świetnie trafia do ludzi, ale tylko tych będących już wewnątrz bańki informacyjnej. Tam jest spirala nakręcania naszej wyższości i najlepszości. Reszta świata jest śmieszna, kiepska, tania, choć zakładam, że ogromna część tego ligowego elektoratu nigdy w życiu nie widziała na żywo innego żużla niż polski. Co za tym idzie, Ekstraliga zupełnie inaczej traktuje kibiców, których już ma, a inaczej tych potencjalnych. Czyli zamykamy kibiców w takiej bańce, gdzie wszystkie newsy są odnoszone do Ekstraligi, a jednocześnie próbujemy znajdować nowych klientów. Problem w tym, że Ci będący już w bańce nie są w stanie nikogo przekonać, bo najczęściej oni sami niewiele o żużlu wiedzą.

Całościowo wygląda to na tworzenie wyznawców. Znam taką instytucję, która działa(ła) podobnie, a w której spędziłem kilkadziesiąt lat. Też byłem wyznawcą. W moim przypadku cały przekaz został obalony, gdy zacząłem podróżować i zobaczyłem, że świat wygląda inaczej niż obraz, który otrzymałem we wnętrzu bańki. Powiedziałem sobie „Sprawdzam” i… dowiedziałem się, że tak naprawdę chodzi w tym wszystkim o coś zupełnie innego niż wykoślawiona propaganda stworzona przez centralę. Podobnie jest z Ekstraligą. Przekaz tworzony dla wyznawców jest zbyt często niestety merytorycznie bezwartościowy. Ta droga, choć pozwala początkowo na szybki przyrost „wiernych”, za chwilę okaże się kulą u nogi. Problem polega na tym, że z przyjętej drogi nie ma odwrotu. To jest bilet w jedną stronę. Dlatego wg mnie Ekstraliga nie wytrzyma poziomu, który sama wyznaczyła, bo koszt utrzymania tej bańki niedługo będzie zbyt wysoki. Ale to tylko moje zdanie.

Ekstraligę mogę przyrównać też do koncernów piwowarskich w Polsce, które serwują produkt bardzo mocno ograniczony jakościowo, bazując na niewiedzy swoich klientów. Choć gatunków piw jest mnóstwo, to u nas sprzedaje się niemal wyłącznie jasny eurolager o smaku zbliżonym do wody, najlepiej w temperaturze nieco tylko przekraczającej 0°C. I to też się powoli kończy, a klient wychowany na czymś takim nie jest w stanie przyjąć innych gatunków i choćby części różnorodności stylów. Podobnie jest w żużlu. U nas jest liga i… tyle. Rozgrywki juniorskie, 500R, miniżużel, to już wykracza poza chęć oglądania, bo nie ma takich zawodów w telewizji. O long tracku, grass tracku, flat tracku, sidecarach czy ice speedwayu nawet nie ma wspominać, bo za oglądanie takich zawodów trzeba zapłacić swoim czasem i kosztem wyjazdów.

Podejrzewam, że nawet wyznawcy powoli zaczynają zauważać, że ekstraligowy okręt zaczyna przeciekać. Najlepsza liga świata jest coraz bardziej zależna od posiłków z innych lig, żeby oferować wciąż „to co najlepsze”. I choć prezes Ekstraligi powtarza, że wszyscy znani zawodnicy rozwinęli skrzydła w naszej lidze, to rzeczywistość mówi coś innego. Zawodnicy zagraniczni zarobili u nas pieniądze, dzięki którym osiągają sukcesy i… windują kontrakty w Polsce, natomiast nauczyli się jeździć u siebie. I dlatego polski żużel ma problem, bo nasi juniorzy niewiele na naszych torach mogą się nauczyć. A to z kolei powoduje, że Ekstraliga coraz bardziej patrzy w stronę zawodników z zagranicy. I wpadamy w spiralę nakręcaną pieniędzmi.

Podsumowując, tegoroczny sezon był kolejnym etapem budowania coraz wyższych pięter bez wzmacniania fundamentów. Żużel jest w gruncie rzeczy sportem bardzo lokalnym, organizowanym przede wszystkim dla zawodników. Trybuny nie mają wielkiego znaczenia, bo ci którzy chcą oglądać zawody zawsze sobie jakieś miejsce znajdą. U nas jest to zorganizowane inaczej. I chyba tylko kibice w Polsce nie widzą, gdzie jest normalność.

POWIĄZANE ARTYKUŁY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Informacje

Rozstrzygnięto IM Ukrainy

Wczoraj w Równem odbyła się trzecia i zarazem ostatnia runda Indywidualnych Mistrzostw Ukrainy. Startowali także zawodnicy zagraniczni. W klasie 140cc niepokonany był Arsenij Trociuk, który...

Ciekawe imprezy w sierpniu

Kilka informacji o sierpniowych imprezach. Już jutro (14 sierpnia) w Miramont-de-Guyenne odbędzie turniej indywidualny. W składzie są m.in. Wiktor Trofimow, Zoltan Lovas, Zoltan Lovas, Antti...

Nowe zawody w fińskim terminarzu

Do te pory w Finlandii odbyły się dwa turnieje klasycznego speedwaya: IM Finlandii (Haapajärvi) oraz turniej jubileuszowy w Seinäjoki. Przez długi czas nie było...

Zawody w Chabarovicach dopiero za rok

13 czerwca w Chabarovicach miała odbyć się 4. runda Indywidualnego Pucharu Czech. Organizatorzy przygotowali się do swojego lokalnego żużlowego święta, ale wszystkie plany popsuła...