Narodowe Muzeum Speedwaya mieści się w ZOO Hertfordshire. Są to północne okolice Londynu, w odległości kilku kilometrów od miejscowości Broxbourne. Do ZOO nie dojeżdża transport publiczny, więc po wyjściu ze stacji kolejowej pozostaje taksówka (koszt ok. 15 funtów) lub spacer. Tę drugą opcję miałem okazję sprawdzić dwa lata temu i nie jest to specjalnie bezpieczne rozwiązanie ze względu na całkiem spory ruch, wąską drogę, dużą liczbę zakrętów i niejednokrotnie brak możliwości zejścia z drogi. Jeśli chodzi o powrót, to można zadzwonić po taksówkę.
Po wejściu do muzeum można na dłuższą chwilę skupić się na historii speedwaya. Powierzchnia nie jest specjalnie wielka, ale zebrano tam wiele pamiątek po zawodnikach i klubach, co – wierzę w to głęboko – pozwoli uchronić ich historię przed całkowitym zapomnieniem.
Pierwsza wystawa, zaraz po wejściu, poświęcona jest Jackowi Parkerowi – wicemistrzowi świata z 1949 r. Wystawionych jest dwanaście pucharów, wszystkie są ponumerowane i opisane na dużych tablicach. Jest także jego motocykl, skóra, kask, gogle. Pamiątki sprzed co najmniej 75 lat. Piękna sprawa.
Obok malutka wystawa pamiątek po Ericu Langtonie – srebrnym medaliście pierwszego finału IMŚ z 1936 roku.
Idąc dalej możemy oglądać kolejne pamiątki po zawodnikach. Nad nami znajdują się stare plastrony klubów oraz imprez. Specjalna wystawa poświęcona londyńskim klubom z plastronami aż siedmiu zespołów! Dziś w Londynie nie ma żadnego klubu.
Nieco w tle wisi kombinezon z charakterystycznym plastronem z żółtą gwiazdą na zielonym tle, a obok plastron Szwecji. Nietrudno zgadnąć, że należały do Ove Fundina – gwiazdy Norwich Stars, startującego przez 10 sezonów na The Firs, aż do rozwiązania klubu w 1964 roku. Pięciokrotny indywidualny mistrz świata, pierwszy powojenny czempion spoza krajów Wspólnoty Brytyjskiej. Człowiek, który w największym stopniu przyczynił się do tego, że finał IMŚ przestał być domeną Wembley.
Obok wspomnienie dwukrotnego mistrza świata Petera Cravena. Najbardziej spektakularną wystawą, niemal kapliczką, jest miejsce z motocyklami i pamiątkami, które zostawił po sobie Simon Wigg. Choć był swego czasu zawodnikiem zielonogórskiego klubu, to nigdy nie miałem okazji zobaczyć go na torze.
Najsmutniejszą pamiątką dla mnie jest motocykl, na którym tragiczny w skutkach wypadek we Wrocławiu miał Lee Richardson. Wielka nadzieja angielskiego speedwaya, doskonały technik, świetny zawodnik. Cóż…

















