Przeglądnąłem terminarz, poszperałem w zdjęciach sprzed 10 lat i wyszło mi coś takiego.
Wygląda na to, że pod koniec marca odbędzie się cykl trzech pojedynków duetu Bartosz & Brady, czyli takiego żużlowego B2B:
- 27 marca – Memoriał Edwarda Jancarza
- 28 marca – Indywidualne Międzynarodowe Mistrzostwa Ekstraligi
- 29 marca – Speed Masters Memoriał Rifa Saitgariejewa
Dodatkowo mamy jeszcze:
- 4 kwietnia – Mistrzostwa Polski Par Klubowych
Fajnie byłoby dla równowagi spotkać się także poza Polską, np. podczas Memoriału Petera Cravena, ale to luźna uwaga, żeby nie rzec – złośliwość.
Ciekawa historia, bo obu dzieli tylko 1,5 roku. Obaj byli od początku uważani za wielkie talenty, ale jednak Bartosz Zmarzlik starty w cyklu SGP rozpoczął w 2016 roku, a Brady Kurtz dopiero od 2025 roku. Zastanawiam się, czy po części nie jest to efekt mniejszej lub większej konkurencji wewnątrz swoich reprezentacji. A może brak pleców w Polsce i kontraktów z gwarancją startów? A może, jak napisał mi w komentarzu na FB p. Marek Zawadka, brak przekonania o własnym potencjale?
Znalazłem w swoich zbiorach dwa zdjęcia z 2016 roku z prezentacji. Bartosz Zmarzlik rozpoczynał wtedy sezon w Wittstock, a Brady Kurtz startował w Memoriale Lubosa Tomicka w Pradze. Wtedy byli jeszcze juniorami. Teraz tych kilka startów ma dać paliwo do dziennikarskich rozważań odnośnie walki o mistrzostwo świata. Dobrze, że Brady pojawił się w tym cyklu, bo od wykluczenia Artioma Łaguty i Emila Sajfutdinowa wiało tam nudą i właściwie rozgrywki można było kończyć w lipcu, albo najpóźniej w sierpniu. Mam nadzieję, że znajdzie się przynajmniej jeszcze jeden rywal dla tej pary.
A wiecie czego mi szkoda najbardziej? Tego, że bez wielkich pieniędzy nie da się w Polsce zmotywować organizatorów do dbania o tradycję. Dobrze, że są jeszcze nasze dwa najstarsze turnieje, czyli Memoriał Alfreda Smoczyka i Turniej o Łańcuch Herbowy Ostrowa, choć w tym drugim przypadku sami organizatorzy chyba przestali wierzyć w jego prestiż.

