W sobotę rozgrywane były trzy finały indywidualnych mistrzostw krajowych – każdy w innym formacie. Dodałbym jeszcze tutaj poniedziałkowy finał IM Danii U21, gdzie stosowano jeszcze inne rozwiązanie. A jako bonus, na samym końcu, cykl Speedway Grand Prix, które wzorem – delikatnie rzecz ujmując – nie jest.
IM Polski
Rozgrywane są jako cykl trzech turniejów. W każdym z nich jest 20 wyścigów (każdym z każdym po razie), po których dwóch najlepszych uczestników awansuje do finału. Finał pojedynczego turnieju uzupełnia najlepsza dwójka z barażu (miejsca 3-6). Mistrzem zostaje zawodnik z najwyższą sumą punktów (20 wyścigów + finał) po trzech turniejach.
Wielka Brytania
Jeden turniej na podobnych zasadach, czyli 20 wyścigów (każdym z każdym po razie), po których dwóch najlepszych awansuje do finału. Finał turnieju uzupełnia najlepsza dwójka z barażu (miejsca 3-6). Zwycięzcą zostaje zawodnik, który wygra finał.
Czechy
Rozwiązanie tradycyjne, czyli najprostsze. Jeden turniej składający się z 20 wyścigów (każdym z każdym po razie). Najlepszy wygrywa.
Dania
Jeden turniej, czyli 20 wyścigów (każdym z każdym po razie). Najlepsza czwórka wchodzi do finału. Punkty z finału dodaje się do wcześniejszego dorobku. Kto ma najwięcej punkt, ten zostaje mistrzem.
Tyle obiektywnych faktów, teraz moja subiektywna interpretacja. Wiele razy pisałem o tym, że nie lubię cykli. Niby są bardziej obiektywne, ale w gruncie rzeczy są nudne, bo w najważniejszych zawodach o zwycięstwo walczy już tylko mała grupka zawodników, a reszta może jedynie przeszkadzać. Do tego dochodzą dzikie karty, żeby przyciągnąć miejscowych kibiców, ale ci żużlowcy z definicji nie mają możliwości zaistnienia w mistrzostwach. Czy cykl jest bardziej obiektywny? Sobotnia sytuacja z Ostrowa Wlkp., gdy broniący tytułu i potencjalny medalista Patryk Dudek zostaje wyeliminowany przez rywala pokazała, że rozwiązanie dalekie może być od obiektywności.
Wg mnie najlepsze jest to, co najprostsze. Przede wszystkim wszyscy startują w eliminacjach. W Finale są jednodniowe zawody, dzięki czemu każdy startujący żużlowiec ma takie same szanse. Każdy rywalizuje z przeciwnikiem tylko raz. Czysta sytuacja. Czyli wybieram zawody czeskie. Nawiasem mówiąc Czesi wcześniej mieli cykle mistrzostw, ale bez baraży i finałów 🙂
Na drugim miejscu jest rozwiązanie z Danii. Najlepsza czwórka w finale, z zachowaniem wcześniej zdobytych punktów. Też czysta sytuacja.
Zawody na National Speedway Stadium dają pewnie większą dramaturgię. Byłoby fajnie, gdy nie baraż. Możliwość wejścia do finału zawodnika z 6. miejsca trochę wypacza sens 20-biegowej rozgrywki.
Największą patologią jest wg mnie regulamin Speedway Grand Prix. Wiele turniejów. W każdym z nich po dwa półfinały, czyli do finału może wejść żużlowiec z… 10. miejsca. Rozwiązanie pod telewizję.

