Strona głównaMoim zdaniemTrochę smutna faza finałowa w Ekstraligach

Trochę smutna faza finałowa w Ekstraligach

10 kwietnia rozpoczęły się tegoroczne rozgrywki PGE Ekstraligi. Jeśli dobrze policzyłem, runda zasadnicza trwała 136 dni. Mieliśmy najciekawsze od wielu lat czternaście ligowych kolejek naszej najwyższej klasy rozgrywkowej i pewnie też jakieś oczekiwania odnośnie rywalizacji w play-offach. Wielkie oczekiwanie na półfinały, a tymczasem okazało się, że wyniki dwumeczów rozstrzygnęły się już w pierwszych spotkaniach i napięcie prysło. Jeśli chodzi o PGE Ekstraligę, to emocje po 23 sierpnia dotyczyły bardziej rywalizacji w play-down, błędów sędziowskich oraz pogody w Gorzowie.

Finałową parę poznaliśmy bardzo szybko. Rewanże okazały się bardziej wykonaniem wyroku niż walką o zwycięstwo. Znów oczekiwanie na wielki finał, ale po dobrym meczu właściwie znamy już mistrza po pierwszym spotkaniu. Mimo to formalnie Drużynowego Mistrza Polski poznamy dopiero 4 października, choć znów bardziej chodzi o wykonanie wyroku. Po drodze będzie jeszcze finałowa runda Speedway Grand Prix, która pewnie przykryje zainteresowanie ligą. Swoją drogą skoro o złoto walczą drużyny z Wrocławia i Torunia, to właśnie mamy jasno pokazane, że zmiana pierwotnego terminu finałowego rewanżu miała zupełnie inne powody, niż podane oficjalnie. Wygląda na to, że nasi działacze zapomnieli, że nie będą w stanie godnie reprezentować swojej federacji po toruńskiej rundzie SGP, a Canal+ i tak ma wolne moce, bo w pierwszy weekend października nie grają ligi piłkarskie.

Choć dziś polska liga nie jest reklamowana w ten sposób, to w świadomości kibiców tkwi ona jako najbogatsza liga świata. Wydaje mi się, że takie hasło kiedyś oficjalnie funkcjonowało. Nieważne. W finale naszej Naj..ligi spotkają się dwie najbogatsze drużyny, co dla wielu było pewnie oczywiste od początku. Kluby z Torunia i Wrocławia, z Lublinem do spółki opanowały Ekstraligę i rozdawały między sobą medale przez ostatnie trzy lata. Czy ten układ pozostanie aktualnym także teraz? W większości na pewno, ale czy w całości?

Pewnie niejeden skazywał na pożarcie beniaminka Ekstraligi, który prawie nie zmienił składu. Pewnie niejeden pukał się w czoło widząc zestawienie z Norwegiem, Czechem i trzema wychowankami – juniorami, dodatkowo pozbawionymi w trakcie sezonu swojego lidera. A jednak. Te dwie drużyny zrobiły w rundzie zasadniczej dla ligi więcej niż papierowe lwy, które zakończyły już sezon.

Niestety, faza finałowa lig dla mnie jest totalną porażką. Błędy sędziowskie wypaczające wynik rywalizacji, koszmarna ilość groźnych wypadków, skutkujących kontuzjami oraz emocje dużo bardziej wynikające z walki o utrzymanie niż o mistrzostwo. Wizerunkowo jest to słabe, ale w kwestii klikalności sprzedaje się świetnie. Ostatnie kwestie dotyczące zdrowia zawodników i przekazu medialnego pogłębiają problem, ale budują klikalność. Poziom merytoryczny szoruje coraz bardziej po dnie…

W ostatnim czasie wrzuciłem na mojego FB trochę postów związanych z rozgrywkami prowadzonymi przez Ekstraligę Żużlową. Zdarzyło się, że dwa posty szczególnie „zażarły” i w sumie wygenerowały mi blisko 200 tys. wyświetleń, co jest kosmiczną wartością dla mojego profilu. Czy ucieszyłem się z tego? Nie wiem. Oba posty przeniosłem do archiwum i nie są już dostępne. Trochę niechcący sam udowodniłem jak łatwo jest wzbudzić ruch na tematach ligowych pokazując absurdy widoczne w przekazie telewizyjnym, których nie dostrzegają eksperci. Duża liczba wyświetleń spowodowała oczywiście, że na moim profilu potrzebę skomentowania poczuli ludzie, którzy nigdy nie powinni tam trafić ze względu na poziom wypowiedzi i spojrzenie na speedway ograniczone wyłącznie do bycia przeciw ich klubom.

Znów powraca mi w głowie kwestia poziomu treści serwowanych kibicom przez serwisy współpracujące z EŻ. Obawiam się, że poziom merytoryczny kibiców związanych z żużlem jest jednym z najniższych, jeśli nie najniższym, w porównaniu z innymi rozgrywkami ligowymi w Polsce. Ja cały czas uważam, że część problemu wynika z przepłacenia za prawa do transmisji przez Canal+ i szukania na chybił trafił odbiorców, a przez to bardziej na skupianiu się na potencjalnych odbiorcach, których speedway tak naprawdę nie interesuje, zamiast kierować swój przekaz do ludzi będących faktycznymi fanami żużla. W gruncie rzeczy jednak żużel nie jest specjalnie popularną dyscypliną, skupioną w dwudziestu jeden ośrodkach, przy czym dla ogromnej części mieszkańców wielkich miast (Kraków, Poznań, Łódź) jest sportem właściwie nieznanym, nie mówiąc już o miastach bez obiektów żużlowych.

Ekstraliga kompletnie pomija kibiców oczekujących czegoś więcej, dostrzegających dużo więcej niż podaje oficjalny przekaz. W gruncie rzeczy żużel jest sportem indywidualnym, a żużlowcy są w ogromnej większości wybitnymi indywidualistami. Stworzenie drużyny z grupy indywidualistów jest naprawdę wielką sztuką i wymaga kogoś, kto potrafi ich poskromić. To kawał ciężkiej pracy. Łatwiej jest oczywiście to zrobić, gdy ma się odpowiednie zaplecze finansowe, ale pieniądze wcale nie muszą być tutaj głównym argumentem. Jestem w stanie wyobrazić sobie, że dokładnie te same „bogate” składy w innych ośrodkach mogłyby nie wejść do play-offów.

Na takie kwestie nie zwraca się uwagi. Żużlowcy mają… jechać do przodu i na tym ich rola ma się skończyć. Ale tam gdzie, dla jednych kończy się żużel, tam dla innych dopiero w tym miejscu robi się ciekawie, bo właśnie tam można bardzo dużo dostrzec, tylko zamiast gadać, trzeba słuchać i obserwować. Tam dopiero wychodzi praca wykonywana po cichu, bo drużyny nie zbuduje się w dniu meczu. Cóż, niektórym wydaje się, że wystarczy grupa zawodników ubranych w jednakowe stroje, a efekty takiej „pracy” widać gołym okiem.

Bardzo fajnie byłoby, gdyby Ekstraliga dostrzegła także tych kibiców, których interesuje coś więcej. Wg mnie to właśnie oni powinni być fundamentem. Obstawiam zresztą, że koszt utrzymania żużla w Polsce jest tak wysoki właśnie dlatego, że zawiera w sobie konieczność utrzymania przy żużlu kibiców, których on tak naprawdę nie interesuje. A to wynika z pójścia na ilość, bo prawdziwa liczba fanów speedwaya nie jest jakoś specjalnie imponująca. A nie zawsze potrzeba wiele. Czasem wystarczy dać możliwość włączenia opcji oglądania zawodów z dźwiękami stadionu (bez komentatorów), a w przerwie pokazać równanie toru zamiast przegadanego studia. Tak, żeby każdy miał wybór. Ale to chyba utopia…

Poprzedni artykuł
POWIĄZANE ARTYKUŁY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Informacje

Rozstrzygnięto IM Ukrainy

Wczoraj w Równem odbyła się trzecia i zarazem ostatnia runda Indywidualnych Mistrzostw Ukrainy. Startowali także zawodnicy zagraniczni. W klasie 140cc niepokonany był Arsenij Trociuk, który...

Ciekawe imprezy w sierpniu

Kilka informacji o sierpniowych imprezach. Już jutro (14 sierpnia) w Miramont-de-Guyenne odbędzie turniej indywidualny. W składzie są m.in. Wiktor Trofimow, Zoltan Lovas, Zoltan Lovas, Antti...

Nowe zawody w fińskim terminarzu

Do te pory w Finlandii odbyły się dwa turnieje klasycznego speedwaya: IM Finlandii (Haapajärvi) oraz turniej jubileuszowy w Seinäjoki. Przez długi czas nie było...

Zawody w Chabarovicach dopiero za rok

13 czerwca w Chabarovicach miała odbyć się 4. runda Indywidualnego Pucharu Czech. Organizatorzy przygotowali się do swojego lokalnego żużlowego święta, ale wszystkie plany popsuła...