2. Ekstraliga zakończyła rundę zasadniczą. Rozegrano czternaście kolejek, które pokazały, że poza Polonią Bydgoszcz nie ma tutaj klubu przygotowanego organizacyjnie na walkę o miejsce w elicie, o samym miejscu w elicie nie wspominając. Gdybym był na miejscu zarządzających Ekstraligą, to rwałbym włosy z głowy (za wiele już stracić nie mogę), z kim przychodzi mi pracować. Tutaj chodzi nie tylko o pieniądze i wypłacalność, ale przede wszystkim o mentalność działaczy i kibiców.
Patrząc na niektóre ośrodki odnoszę wrażenie, że zarządzający nimi zatrzymali się kilkanaście lat temu i nadal wierzą, że triumf dadzą im znane nazwiska. Tak jakby zupełnie nie obserwowali działań centrali, która organizując zawody Ekstraligi U24 próbowała podsunąć im pomysły na zatrudnianie młodych gniewnych speedwaya, a tym samym odmładzanie kadry. Zamiast tego mają atrapę drużyny. Ludzi występujących w jednakowych strojach.
Wilki Krosno
Dla mnie ten klub jest absolutną żenadą od momentu, gdy zablokował mnie na FB. I co? Jason Doyle, któremu kontrakt się opłaca, podobnie zapewne Tobiasz Musielak, a poza tym kłótnia z Robertem Chmielem i odstawienie go od składu, podobnie wygląda kwestia Szymona Bańdura. Klub, który z wielką pompą otworzył minitor w kwietniu 2024 roku, dwa lata później nie zgłosił najmłodszych zawodników do rozgrywek. Taka mentalność. Podobnie w dorosłej drużynie. Miał być wielki speedway, a jest ostatnie miejsce. Mieli wygrywać z rywalami, a przegrywają z własnym torem. Średnia wieku czterech seniorów: 35,5 roku. Bez komentarza
TŻ Ostrovia Ostrów Wlkp.
Ściągnięto dwóch dawnych mistrzów świata. Tai Woffinden musiał zakończyć karierę, Chris Holder występuje. Wg mnie działacze powinni być konsekwentni i ściągnąć jeszcze Nickiego Pedersena, który doskonale wpisuje się w narrację. Wrócił Jakub Krawczyk jako gwiazda, ale nie dał rady. Nie sprawdził się w roli jokera. Próbuje zdobywać doświadczenie na szwedzkich torach – trochę późno, ale dobrze, że są jakieś ruchy. Generalnie cała runda zasadnicza była jedną wielką próbą wybrnięcia ze źle podpisanych kontraktów. Są działania na plus, ale presja kibiców nie pomaga zawodnikom. Szkoda, że wychowankowie jadą nierówno. Mam nadzieję, że w końcu ktoś w tym klubie postawi wychowanków ponad przygasłymi gwiazdami. Średnia wieku czterech początkowych seniorów: 32 lata.
Polonia Piła
Wyglądało to nieźle, dopóki pilanie nie zaczęli kombinować z torem przeciwko rywalom. Kwestia jeżdżącego trenera wprowadziła zamieszanie, bo okazało się, że Norbert Kościuch zbyt często wystawiał siebie do składu. Kłótnie, roszady w składzie, czyli wszystko to co, jest przepisem na upadek. W końcu ściągnięcie dwóch zawodników, poprawa, a potem powrót na wcześniej zajmowane kiepskie pozycje. Nie ma tutaj jednej spójnej koncepcji. Za mało daje się szans zawodnikom przyszłościowym, przez co odszedł po poprzednim sezonie Villads Nagel. Teraz podobna kwestia jest z Williamem Drejerem, dostającym najczęściej jeden lub dwa starty w meczu, startując z rezerwy. Średnia wieku seniorów nienajgorsza, ale w sumie uzbierano ich za dużo i teraz chyba wszyscy się tam pogubili.
Stal Rzeszów
Klub kuriozum. Po dwóch kolejkach, gdy drużyna była niepokonana, odstawiono dwóch zawodników od składu i zakontraktowano lepszych. Efekt był taki, że Stal zdecydowanie więcej przegrywała niż wygrywała. Dwóch odstawionych złożyła pisma do centrali o rozwiązanie kontraktów i szybko wygrali. Motorem drużyny miał być Krzysztof Kasprzak jako menadżer, ale chyba coś nie pykło. Pamiętam, jak sam żalił się niedawno, że rozwiązano z nim kontrakt w King’s Lynn. Teraz jest po drugiej stronie i za wiele szans swoim podopiecznym nie dał. Myślę, że wiele do myślenia powinno dać rzeszowianom, że zaczęli jeździć skuteczniej, gdy zawieszono ich najlepszego zawodnika. W jednym miejscu zgromadzono zbyt wielu liderów. Z komentarzem do sporów z podstawowym juniorem wstrzymam się. Średnia wieku podstawowej czwórki seniorów: 33 lata.
Najsłabsza czwórka nie przegrała z rywalami. Te kluby przegrały ze sobą, z własnymi oczekiwaniami, ze źle skonstruowanymi składami, z własnym torem, źle zakontraktowanymi menadżerami. Ciężko mówić tutaj o profesjonalizmie. Widać wyraźnie, że wszystkie przegrane drużyny zmieniały się w ciągu zaledwie czterech miesięcy wielokrotnie, przez co ciężko było zbudować pewność startu wśród zawodników.
Co wystarczyło zrobić, że wejść do pierwszej czwórki? Wygrać z tymi, którzy sami sobie podrzucali kłody pod koła. Ale nawet ci słabsi okazywali się niejednokrotnie lepsi od tych lepszych. Wystarczył słabszy dzień jednego zawodnika i okazywało się, że pierwsza czwórki wisi na włosku. Było to być może ciekawe dla kibiców, ale jeśli chodzi o tegoroczny poziom 2. Ekstraligi, to trudno uznać mi go za wysoki, czy nawet przyzwoity.
Trudno mi powstrzymać się przed komentarzem, że jeśli tak wygląda zaplecze Ekstraligi, to perspektywy przez najlepszą ligą świata nie są zbyt różowe. Nie chodzi o brak zawodników. Chodzi o ograniczenie mentalne, zamknięcie się na młodych i perspektywicznych żużlowców, a zamiast tego wyrzucanie pieniędzy w błoto. I to wcale niemałych pieniędzy. Wg informacji sprzed sezonu zakładany budżet Orła Łódź miał być dwukrotnie mniejszy od budżetu Wilków Krosno. Gdzie jest ta różnica na torze? Co gorsze, ponad połowa podstawowych młodzieżowców w tej lidze, to armia zaciężna.
Cóż, szykuje się teraz bardzo ciekawa walka o… utrzymanie.

