Chciałem zobaczyć tę imprezę i cieszę się, że miałem w końcu taką możliwość. Aktualnie turniej nie ma już takiego prestiżu, jaki posiadał jeszcze w latach 80-tych. Takie życie.
Warto więc przypomnieć, że dzisiejsze Kryterium Asów jest próbą powrotu do tradycji rozgrywania w latach 80-tych zawodów rozpoczynających oficjalny sezon w Polsce. Zawody powiązane były z Gazetą Pomorską i torem w Bydgoszczy. Turniej miał wielki prestiż wśród polskich zawodników, więc obsada była tam najlepsza z najlepszych. Dziś pozostało tradycyjne koło przed podium i nazwa. Charakter i prestiż niestety poległy w starciu z ligowymi pieniędzmi.
Warto wspomnieć, że także od 1982 roku w Zielonej Górze rozgrywano zawody kończące sezon – Tęczowy Kask, czyli Puchar Gazety Lubuskiej, z obsadą równie zacną. O tym jednak już mało kto pamięta.
Tegoroczne Kryterium Asów miało bogatszego konkurenta, czyli zawody Speed Masters w Ostrowie Wielkopolskim, pod które podpięto Memoriał Rifa Saitgariejewa. O ile „Tatarska Strzała” zasłużyła na pamięć, to jednak wszystkie te memoriały byłyby jeszcze fajniejsze, gdyby rozgrywano je co roku, a nie okazjonalnie, kiedy znajdzie się czas i sponsor.
Na zawody do Bydgoszczy jechałem z Piły. Na stadion dotarłem pod koniec prezentacji. Na szczęście miałem wcześniej kupiony bilet. Cóż, bydgoski stadion nie jest wymarzonym miejscem do oglądania zawodów, o czym wie każdy kibic, który ten obiekt odwiedził. Stosunkowo niskie trybuny na łukach bardzo mocno oddalone od toru sprawiają, że czasem widać tylko kaski zawodników.
Organizatorom udało się zebrać całkiem fajną obsadę, Na torze trochę się działo, ale ścieżek za wiele nie było. Pomimo atrakcyjnie wyglądających ataków, kolejność niespecjalnie chciała się zmieniać. Na szczęście wszyscy odjechali zawody cało i zdrowo.







































