Strona głównaMoim zdaniemBańka żużlowej nieświadomości

Bańka żużlowej nieświadomości

Dzisiaj tekst bardziej okołożużlowy, dotyczący tematu, o który co jakiś czas zahaczam w swojej „twórczości”. Chodzi mi o poziom nieświadomości kibiców, komentujących negatywnie mecze na różnego rodzaju portalach społecznościowych.

Żużel zmaga się z niezbyt dobrą opinią, dotyczącą poziomu ludzi, którzy interesują się tym cyrkiem, bo przecież wielu uważa, że to nie jest sport. Zmaga się z pojęciem sportu prowincjonalnego, więc mainstream stara się go pokazać jako świetnie zorganizowane wydarzenie medialne na nowoczesnych stadionach. Tymczasem właśnie ta prowincjonalność jest jednym z największych atutów speedwaya. Pięknie położone kameralne obiekty, lokalne społeczności dbające o stadiony i pracujące w ramach oddolnych inicjatyw dla potrzymania miejscowej tradycji. I podziwianie ludzi mających odwagą wsiąść na najszybciej przyspieszający motocykl, do tego nie posiadający hamulców, żeby móc pościgać się z podobnymi zapaleńcami. Tak wygląda żużel i to jest piękne, choć także szalenie niebezpieczne

Żyję żużlem od kiedy pamiętam, bo rodzice wozili mnie na stadion jeszcze w wózku. Przez większość tego czasu żyłem w bańce, w której speedway był absolutną odskocznią od szarej rzeczywistości, do której dziś nie lubię wracać. Jak kibic znałem wtedy oczywiście jeden tor, zawody oglądałem z jednego miejsca. Nawet nie wiedziałem, że można marzyć o jakimś wyjeździe, choćby na jakiś najbliższy obiekt. 100 km wydawało się innym światem, czymś nieosiągalnym bez pomocy zewnętrznego organizatora. Ale udało się. Zajęło to wiele, wiele lat, ale w końcu zacząłem jeździć, obserwować, poznawać, zyskałem inną perspektywę. Zrezygnowałem z żużla ligowego na rzecz lokalnych imprez, zawodów juniorskich, z rzadka przeplatając je imprezą z tzw. wyższej półki. Czy wiem wszystko? Oczywiście, że nie. Czasem wydaje mi się, że nic nie wiem, ale o tym później. Coraz bardziej dociera do mnie, o ilu kwestiach nigdy nie słyszałem, w ilu powinienem się dokształcić. Muszę wybierać, bo wszystkiego nie da się ogarnąć, choć przecież chodzi tylko o niszowy dziś sport, jakim jest żużel.

To był mój wstęp. Sam wiem, że żyjąc w bańce, człowiekowi wydaje się, że świat jest na tyle prosty i oczywisty, że pojąć nie można, iż inni tego nie widzą. Takie podejście wymaga jednego: paliwa, którym jest znalezienie winnego za… I tutaj można sobie dopisać milion różnych kwestii.

Skąd bierze się tyle jadu w komentarzach? Na ten temat można napisać pewnie całą pracę doktorską, więc skupię się tylko na jednym małym wycinku problemu. Chodzi mi o poziom największych portali informacyjnych, zajmujących się żużlem. Wystarczy wejść na którykolwiek i od razu rzucą się w oczy dziesiątki reklam atakujących czytelnika. Kiedy uporam się z reklamami, to już widzę kolejny problem: clickbaitowe tytuły, mające skusić użytkownika do wejścia na kolejna stronę, na której znów zostanie zaatakowany milionem kolejnych reklam. Co rzuca się dalej w oczy? Treść pisana w taki sposób, że trzeba przejść do końca artykułu, żeby dowiedzieć się, że dałem się kolejny nabrać na tekst o niczym, składający się wielu słów, opisujących „nic”. Co dalej? Komentarze, w których nierzadko domorośli eksperci przelewają na ekran swoje przemyślenia, a część znawców wie kto jest winny. Wystarczy troszkę podsycić „żar”, dodać prowokacyjny komentarz (byłbym zaskoczony, gdyby tzw. redakcja nie maczała palców w niektórych szczególnie głupich komentarzach) i mamy właściwie przepis na „sukces”.

Tylko, że ten sukces trzeba podtrzymywać. Trzeba przyciągnąć użytkownika do kolejnego artykułu, zmusić wręcz, żeby wrócił w kolejny dzień i znów klikał i klikał i klikał i komentował, generując kolejne wyświetlane reklamy.

A telewizja? Pokazywanie zawodników po wyścigu, szczególnie tym nieudanym, wchodzenie w szczegóły techniczne, o których często sami prowadzący mają blade pojęcie, opowiadanie jakichś ploteczek z parkingu, oficjalne podsłuchiwanie spotkań drużyn, nakazane przecież przez Ekstraligę. Miliony powtórek jednego zdarzenia, ze szczególnym uwzględnieniem mikroruchów na starcie. Cały przemysł telewizyjny ma dać poczucie kibicom, że wiedzą wszystko i są ekspertami. A tak naprawdę czy wiedzą cokolwiek? Czy ich „wiedza” jest większa od osoby oglądającej telenowelę, w której scenarzysta może w każdej chwili wywrócić wszystko do góry nogami?

Jeden z profesorów na studiach narysował kredą na tablicy punkt. Po chwili powiedział, że ten punkt to nasza obecna wiedza. Dodał, że reszta tablicy jest naszą niewiedzą. Myślałem, że chce z nas zakpić, ale on po chwili dodał, że podczas studiowania nasza wiedza będzie się powiększać i narysował kilka okręgów – każdy kolejny był trochę większy od przedniego. Powiedział, że wszystko co znajduje się wewnątrz okręgu jest naszą wiedzą, natomiast sam okrąg jest… I to było najciekawsze z tej krótkiej nauki. Sam okrąg, czyli linia, jest kontaktem z niewiedzą. Trzeba coś wiedzieć, żeby być świadomym ilu rzeczy się nie wie. Im więcej wiemy, tym większy jest nasz kontakt z niewiedzą. Bardzo lubię to porównanie, bo ono świetnie pokazuje skąd bierze się przeświadczenie o wszechwiedzy. Bierze się ono z… niewiedzy.

Spróbuję napisać, to o co mi chodzi w jak najkrótszym tekście.

Po co mediom i ogólnie mainstreamowemu speedewayowi potrzebni są kibice? Podobnie, jak dla innych środowisk okołosportowych żyjących ze sprzedaży praw telewizyjnych lub z reklam, kibice są potrzebni, żeby na nich zarobić. Nie w tym nic złego – dobry produkt musi kosztować. Niestety, często po to, żeby łatwiej było zarobić, trzeba ich ściągnąć do siebie i nie wypuścić. A żeby ich nie wypuścić, trzeba im dać to, czego potrzebują – przeświadczenia o świetnej znajomości tematu i rozwoju wydarzeń zgodnie z przewidywaniami. A że ta „wiedza” jest bardzo precyzyjnie dozowana i często dotyczy kwestii w zasadzie nieistotnych? Właśnie o to chodzi.

Niedawno zaczęło do mnie docierać, dlaczego to wszystko jest tak absurdalnie drogie. Paradoksalnie cały zmyślnie stworzony plan może zacząć rozwalać jeden człowiek, który będzie powoli, ale systematycznie uświadamiał ludzi, że to co widzą nie jest jedyną możliwą opcją. Że cały ten żużlowy świat (tego dotyczy artykuł) nie tylko może wyglądać inaczej, ale on tak naprawdę wygląda inaczej. Że kibice w Polsce żyją w czymś na kształt Truman Show. Jedni są tego świadomi i świadomie uczestniczą w takiej konwencji, a inni nie są tego świadomi. I mam wrażenie, że właśnie ludzie z tej bańki medialnej, to właśnie ci, którzy w sposób radykalny, zero-jedynkowy traktują wiele kwestii, przelewając potem swoje frustracje w komentarzach, szukając winnych, dając się prowadzić na smyczy mediów, które na nich zarabiają.

Czy idę w dobrą stronę z moimi przypuszczeniami? Nie wiem. Wymyśliłem sobie mój profil i moją stroną bez reklam, z informacjami lub przemyśleniami o jak najmniejszym ładunku negatywnym. Cieszę się, gdy po postami są komentarze, cieszę się, że są pozytywne. Z wielu komentarzy mogę się dowiedzieć wartościowych rzeczy i odkrywać nieznane dla mnie obszary. Jest to dla mnie dowód, że ludzie szukają wartościowych treści (mam nadzieję, że takie im dostarczam).

Starajmy się zmusić media do wysiłku, do wejścia na poziom, na którym kibic nie będzie już tylko pożytecznym idiotą i narzędziem, ale stanie się klientem płacącym i wymagającym dobrej treści. Ja wiem, że na chwilę obecną jest to utopia, ale kropla dąży skałę i ważna w tym działaniu jest systematyczność i cierpliwość.

POWIĄZANE ARTYKUŁY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Informacje

Terminarz imprez w Finlandii

Pojawił się terminarz imprez w Finlandii. Na chwilę obecną zaplanowano dwa turnieje: Indywidualne Mistrzostwa Finlandii w Haapajärvi (13 czerwca, godz. 15:00 czasu lokalnego) Turniej...

1. runda ligi norweskiej

W sobotę w Kristiansand odbyła się 1. runda ligi norweskiej. Udział wzięły cztery zespoły (gospodarze, Elgane, Oslo oraz Mjøsa). Każda z drużyn w założeniu...

Odwołane majowe zawody w Krško

Jak można przeczytać na profilu AMD Krško, tradycyjny turniej "Złoty Herb Gminy Krško", będący jednocześnie Pucharem Franca Babiča, został odwołany z powodów finansowych. Klub...

Testmecz: Czechy – Norwegia (Slany)

Reprezentacja Norwegii, podobnie jak w ub. roku, przyjadzie na zgrupowanie do Slanego. Zajęcia odbędą się w dniach 13 - 16 kwietnia. Przypomnę, że 18...