Kontynuuję statystyki dotyczące polskich żużlowców. Tym razem kategoria wiekowa 25-29 lat, czyli prawdopodobnie najtrudniejsza do wyciągnięcia jakichś sensownych wniosków.
Zawodnicy z tej kategorii wiekowej to pokolenie, które przecierało szlaki grupy U24 na początku istnienia tego przepisu. Do porównania mam dane za 2023 oraz 2025 rok. Już na samym początku podam, że z 17 polskich żużlowców, którzy w 2023 roku mieli 22-24 lata (U24) dziś zostało 9. Dużo to czy mało? Ciężko powiedzieć. Warto jednak dodać, że aż trójka z nich miała po drodze roczną lub prawie roczną przerwę. Już sam wstęp pokazuje, jak trudne do zdefiniowania jest to pokolenie zawodników.
Zacznę od tego, że kiedy w 2023 r. po raz pierwszy zabrałem dane dotyczące startu zawodników, to bardzo szybko zauważyłem, że spośród żużlowców z kategorii wiekowej 25-29 lat karierę kontynuują ci, którzy startują zagranicą oraz mają co najmniej 16 startów w sezonie. Generalnie te założenia działały także w 2025 roku, choć pojawiły się wyjątki w osobach Szymona Szlauderbacha, który wówczas startował tylko w Polsce oraz Norberta Krakowiaka, który ze względu na kontuzje miał tylko 12 startów.
W bieżącym sezonie na europejskich torach zaprezentowało się 13 Polaków z grupy wiekowej 25-29 lat. Są to: Wiktor Lampart, Jakub Miśkowiak, Wiktor Jasiński, Norbert Krakowiak, Wiktor Trofimow, Szymon Szlauderbach, Mateusz Tonder, Patryk Wojdyło, Dominik Kubera, Kevin Fajfer, Maksym Drabik, Robert Chmiel, Bartosz Smektała.
Dwóch przedstawicieli wymienionej grupy startowało tylko w Polsce. O ile jednak Wiktor Lampart zakończył swoje występy 10 maja, po kolejnym przegranym meczu klubu z Rybnika, to Szymon Szlauderbach jeździ niedużo, ale regularnie (tylko i wyłącznie w barwach drużyny z Łodzi).
Warto spojrzeć na osiągnięcia tych trzynastu zawodników w juniorskich mistrzostwach świata. Aż pięciu z nich ma medale IMŚJ, więc byli traktowani wcześniej jako juniorskie gwiazdy. Częściej kluby szukały ich, a nie oni klubów. Dziś trzech z nich startuje na poziomie PGE Ekstraligi, natomiast Wiktor Lampart oraz Bartosz Smektała nie poradzili sobie tak dobrze po przejściu do kategorii U24 i musieli zejść o poziom niżej w ligowej hierarchii. Dwóch innych żużlowców ma medal DMŚJ w pandemicznym roku (Norbert Krakowiak oraz Wiktor Trofimow), a reszta była raczej przeciętnymi juniorami. I właśnie ci raczej przeciętni musieli włożyć najwięcej pracy w zaistnienie na seniorskim rynku, będąc zdecydowanie częściej uzupełnieniem składu niż pierwszym wyborem. Mateusz Tonder, Wiktor Jasiński oraz Wiktor Trofimow mieli nawet wspomniane przerwy i wydawało się, że zakończyli czynną przygodę ze speedwayem. Patryk Wojdyło i Robert Chmiel byli z kolei regularnie w czołówce żużlowych obieżyświatów, szukając aktywnie okazji do startów.
Tutaj dochodzimy do tematu, który nie wynika ze statystyk. Dlaczego te starty zagraniczne są tak ważne? Po pierwsze, żeby poznawać nowe obiekty i nabierać doświadczenia. Po drugie, żeby wyjść z zaklętego kręgu Centralnej Hodowli Juniorów i działać na własne konto. Po trzecie – po skończeniu 24 lat nie ma już żadnego wsparcia centrali, więc dużo ciężej jest tym, którzy nie zbudowali wcześniej startowego zaplecza, a trudno je zbudować, gdy nie ma zgody polskiego klubu na zagraniczne starty. W Polsce w okresie ligowym (kwiecień – sierpień) nie ma żadnych imprez towarzyskich. Coraz częściej te przedsezonowe skupiają się na gwiazdach i transmisjach telewizyjnych. Jeśli senior chce jeździć regularnie, częściej niż raz na tydzień lub dwa, to musi szukać startów poza Polską.
Dodam jeszcze, że w 2023 r. było 20 polskich zawodników z kategorii wiekowej 25-29 lat. Co ważne, dziś kariery nie kontynuuje tylko pięciu z nich: Patryk Rolnicki, Oskar Bober, Daniel Kaczmarek (kontuzja), Damian Dróżdż, Ernest Koza.
W 2025 roku 14 żużlowców rozpoczęło sezon w omawianej kategorii wiekowej. Kariery nie kontynuują Artur Mroczka, Tomasz Orwat oraz Daniel Kaczmarek (kontuzja). Pod koniec sezonu Mateusz Tonder oraz Wiktor Trofimow utrzymało licencję „Ż” startując w zagranicznym turnieju.
W 2026 r. aż trzech żużlowców z tej kategorii wiekowej popadło w konflikt ze swoimi polskimi klubami i zostało odsuniętych od składu. Spośród nich tylko Robert Chmiel mimo wszystko startuje, (Bauhaus Ligan) walcząc o swoją karierę.
Podsumowując, niełatwa jest przygoda z żużlem młodego seniora, który nie miał szczęścia zaistnieć przed polskimi działaczami klubowymi. Nie potrafię sobie teraz przypomnieć polskiego żużlowca, który był niezauważany jako junior, a dziś rządzi na rynku transferowym.

