Strona głównaFotorelacjaMecz o utrzymanie w Ostrowie Wlkp.

Mecz o utrzymanie w Ostrowie Wlkp.

W niedzielę dość niespodziewanie byłem na żużlu. Skoro i tak czekała mnie droga do domu, to zrobiłem dodatkowe 140 km i zaparkowałem obok Stadionu Miejskiego w Ostrowie Wielkopolskim. Byłem tam około 2 godziny przed planowaną godziną rozpoczęcia pierwszej odsłony walki o wszystko pomiędzy Ostrovią a Polonią Piła. Zrobiłem jeszcze ok. dwukilometrowy spacer, a potem pomaszerowałem na trybuny.

Zaskoczyłem się trochę na początku, bo na stadionie nie było kołowrotków. Wydawało mi się, że są standardem. To była moja trzecia wizyta na tym obiekcie. Wcześniej był to 2014 rok, kiedy stadion nadawał się do remontu. Potem 2021 rok, gdy remont był w trakcie i 2026 rok, gdy zobaczyłem efekt. Sam stadion wygląda estetycznie z biało-czerwonymi składanymi krzesełkami. Krzesełka trochę zdążyły wyblaknąć, ale widać to z bliska. Na zdjęciach robią swoją robotę. Nie da się jednak ukryć, że brakuje tutaj zaplecza sanitarnego i gastronomicznego. To tematy, które poruszałem na początku sezonu.

Zanim na stadionie pojawiła się większa grupa kibiców, kupiłem kiełbasę i butelkę wody, za co zapłaciłem 20 zł, czyli dość niewiele w porównaniu z innymi obiektami. Kiełbasa była jednak raczej z tych mniejszych i dość przeciętna. Wolałbym zapłacić więcej za coś lepszego.

Ciekawie prezentuje się otoczenie, zwłaszcza za drugim łukiem. Drzewa, budynek Prokuratury Rejonowej oraz wieża neoromańskiej Konkatedry. Ciekawie to wygląda. Z kolei na wysokości wyjścia z pierwszego łuku znajduje się tor speedrowerowy. Podoba mi się, że mogę chodzić na pierwszym łuku oraz przeciwległej prostej. Szczyt pierwszego łuku jest jednak zasłonięty z powodów bezpieczeństwa, a na szczycie drugiego łuku jest sektor gości.

Tor przed zawodami był podrapany po zewnętrznej części toru. Kiedy rozpoczęła się próba toru, gospodarze od razu zaczęli jeździć bardzo szeroko na pierwszym łuku i mniej więcej środkiem toru na drugim. Potem prezentacja przy dość skromnej oprawie składającej się z niezbyt wielu serpentyn. Na trybunach zasiadło nieco ponad 3 tys. kibiców gospodarzy. Nie ukrywam, że spodziewałem się wyższej frekwencji, ale jednocześnie wiedziałem, że szału nie będzie, bo kiedy kupowałem bilet online bardzo duża liczba miejsc była wolna. Do kibiców wrócę za chwilę, bo to ciekawy temat.

Pierwszy bieg i podwójne zwycięstwo gospodarzy. Drugi bieg i znów 5:1 po ładnej współpracy miejscowych juniorów. Trzeci bieg i gdy wydawało się, że zakończy się kolejnym wynikiem 5:1, na linii mety Wiktor Jasiński wyrwał dwa punkty. Sytuacja powtórzyła się w biegu czwartym. PO pierwszej serii było 18:6, a ja odnosiłem wrażenie, że kibice są jakby lekko niezadowoleni. Wyścig piąty i świetny start Matiasa Nielsena, dzięki któremu pilanie przywieźli remis. Kolejny wyścig i znów remis. 24:12, a ja słyszę „o, przełożyli się”. Od siódmego biegu gospodarze wrócili na wcześniej wyznaczone ścieżki, a jednocześnie w trakcie biegów spiker musiał przypominać o machaniu szalikami i skandowaniu „Ostrovia”. Strasznie mnie to zaskoczyło. Mam wrażenie, że dopiero około 10. wyścigu do miejscowych kibiców zaczęło docierać, że ich zawodnicy są zdecydowanie lepsi.

Przejdę do kibiców. Nie chcę oceniać. Reakcja ludzi pokazała przede wszystkim, że nawet ci, którzy przyszli na stadion niespecjalnie wierzyli w swój zespół. Tegoroczny sezon odcisnął na nich bardzo mocne piętno nieufności. Nie wiem jakie były oczekiwania, ale na pewno kibice nie spodziewali się walki o utrzymanie. Jednocześnie klub nie zrobił właściwie nic, żeby ludzi na trybuny przyciągnąć. Za bilet zapłaciłem 55 zł plus opłaty serwisowe, czyli wcale niemało, jeśli weźmie się pod uwagę poziom prezentowany przez miejscowych gwiazdorów. Patrząc na to z zewnątrz odebrałem to jako lojalność działaczy wobec żużlowców, którzy zafundowali taką atmosferę, a nie wobec kibiców. Trudno dziwić się więc, że kibice stawili się w niezbyt dużej liczbie i zachowywali duży sceptycyzm.

Na koniec jeszcze o obu grupach zawodników, bo przez sporą część sezonu trudno było nazywać je drużynami. To dwa zdecydowanie najgorzej zbudowane zespoły. Ostrowianie zatrudnili dawnych mistrzów i sami kupili sobie w ten sposób kłopoty. A przecież mają całą grupę wychowanków, którzy w meczach ligowych często odjeżdżają minimalną liczbę biegów, jeśli w ogóle są powoływani do składu. Motywacja do rozwoju to żadna. Ciekaw jest, czy działacze wyciągną wnioski? O Polonii nawet ciężko pisać, bo to, co sami sobie zafundowali i zmiany jakich dokonali w trakcie powinny przedstawiane jako antyprzykłady. Wiem, że to straszne ogólniki, ale nie mam czasu na wielkie analizy. Poza tym musiałbym polecieć konkretnymi nazwiskami, a nie chcę tego robić. Każdy kto oglądał zespół z Piły mógł sam ocenić ich postawę w najważniejszych spotkaniach. Dwóch i pół, maksymalnie trzech zawodników, a reszta, że się tak wyrażę, nie trafiła z formą. A mimo to pilanom niewiele zabrakło do wyeliminowania Stali Rzeszów. To pokazuje jak słabe jest zaplecze PGE Ekstraligi…

POWIĄZANE ARTYKUŁY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Informacje

Rozstrzygnięto IM Ukrainy

Wczoraj w Równem odbyła się trzecia i zarazem ostatnia runda Indywidualnych Mistrzostw Ukrainy. Startowali także zawodnicy zagraniczni. W klasie 140cc niepokonany był Arsenij Trociuk, który...

Ciekawe imprezy w sierpniu

Kilka informacji o sierpniowych imprezach. Już jutro (14 sierpnia) w Miramont-de-Guyenne odbędzie turniej indywidualny. W składzie są m.in. Wiktor Trofimow, Zoltan Lovas, Zoltan Lovas, Antti...

Nowe zawody w fińskim terminarzu

Do te pory w Finlandii odbyły się dwa turnieje klasycznego speedwaya: IM Finlandii (Haapajärvi) oraz turniej jubileuszowy w Seinäjoki. Przez długi czas nie było...

Zawody w Chabarovicach dopiero za rok

13 czerwca w Chabarovicach miała odbyć się 4. runda Indywidualnego Pucharu Czech. Organizatorzy przygotowali się do swojego lokalnego żużlowego święta, ale wszystkie plany popsuła...