Strona głównaMoim zdaniemDużo nie znaczy dobrze...

Dużo nie znaczy dobrze…

W ubiegłym roku, po wypadku Taia Woffindena, część żużlowców zaczęła podważać sens obowiązkowych startów w sparingach twierdząc, że nie pomagają im w przygotowaniach. Narzekali też na konieczność stawania pod taśmą z rywalami o mniejszych umiejętnościach i gorszym przygotowaniu, ale mających presję autopromocji poprzez pokonanie bardziej znanych żużlowców. Część sparingów odwołano wtedy z powodu niewłaściwego zamocowania dmuchanych band, a kluby pozwoliły niektórym swoim gwiazdom zrezygnować z udziału w treningowych spotkaniach.

W tym roku ponownie ogłoszono wiele terminów sparingów. Te polskie sparingi, to dziwny twór. Nie są oficjalnymi meczami, ale muszą spełniać określone wymogi regulaminowe. Na marzec i kwiecień (jeśli dobrze policzyłem) zaplanowano w Polsce 43 mecze sparingowe. Dla porównania dopiszę, że w ub. roku w Czechach rozegrano 38 zawodów przez cały sezon, a w Niemczech, będących piątą siłą w Europie pod względem liczby imprez na torach klasycznych, rozegrano 66 turniejów. Czyli polskie plany sparingowe, to 2/3 wszystkich imprez w Niemczech.

Ostatecznie 14 meczów kontrolnych nie doszło do skutku z różnych powodów: organizacyjnych lub pogodowych. Łatwo zatem policzyć, że rozegrano 29 takich pojedynków, które zorganizowano na 16 torach. Wstęp mamy za sobą, można przejść do najważniejszej kwestii.

Zajmijmy się drużynami z PGE Ekstraligi. Po trzech kolejach ligowych tabela przedstawia się następująco (w nawiasie liczba rozegranych sparingów):

1. Lublin (0)
2. Grudziądz (4)
3. Toruń (5)
4. Wrocław (5)
5. Leszno (4)
6. Gorzów (3)
7. Zielona Góra (6)
8. Częstochowa (6)

Prowadzi zespół z Lublina, który nie pojechał ani jednego sparingu, natomiast dwa ostatnie miejsca okupują ekipy z Zielonej Góry i Częstochowy, które takich meczów rozegrały najwięcej. Co ciekawe, właśnie te dwa zespoły nie mają na razie atutu własnego toru. Po 5 sparingów odbyły Wrocław i Toruń, które punktowo stoją nieźle, ale wielkiego szału w lidze na razie nie robią.

Czy zatem dużo sparingów, to dobrze? Odpowiedź pewnie nie jest jednoznaczna. Można powiedzieć, że dobrym drużynom niekoniecznie pomogą, ale nie zaszkodzą, a słabym niekoniecznie pomogą, a z tym szkodzeniem, to już chyba jest nieco gorzej.

Warto jeszcze spojrzeć na listę zawodników, którzy w sparingach przejechali najwięcej wyścigów.

Jakub Miśkowiak: 28
Rohan Tungate: 28
Damian Ratajczak: 26
Norick Blödorn: 25
Oskar Hurysz: 25
Patryk Dudek: 24
Franciszek Karczewski: 24
Bartłomiej Kowalski: 23
Jaimon Lidsey: 23
Mitchell McDiarmid: 23
Dominik Kubera: 22
Mikołaj Duchiński: 21
Mikkel Andersen: 20
Maciej Janowski: 20
Kacper Mania: 20
Bastian Pedersen: 20
Alan Ciurzyński: 19
Andrzej Lebiediew: 19

Czy zdecydowana większość z nich (prawie wszyscy), to nie są przypadkiem dokładnie ci, którzy najbardziej zawodzą w lidze?

A teraz lista zawodników, którzy do 12 kwietnia pojechali najwięcej imprez, nie wliczając sparingów oraz zawodów obowiązkowych w Polsce (MPPK, Złoty Kask, IMME).

Daniel Bewley (7)
Bartosz Zmarzlik (5)
Brady Kurtz (5)
Max Fricke (5)
Piotr Pawlicki (4)
Patryk Dudek (4)
Andrzej Lebiediew (4)
Kacper Woryna (3)
Jack Holder (3)
Mikkel Michelsen (3)
Ben Cook (3)
Fredrik Lindgren (3)
Dominik Kubera (3)
Rohan Tungate (3)
Mateusz Cierniak (3)

Nasuwa się pytanie: po co organizuje się tyle sparingów? Nie wiem, więc szukam odpowiedzi. Prawdopodobnie po to, żeby udowodnić dziennikarzom i kibicom, że klub robi wszystko w celu dobrego przygotowania do sezonu. Można by organizować więcej indywidualnych zawodów towarzyskich, ale u nas zaraz trzeba robić to z wielką pompą, zapraszać gwiazdy i najlepiej jeszcze którąś telewizję, bo inaczej kibice nie będą zainteresowani. Nieważne, że te teoretycznie słabiej obsadzone turnieje mogą być dużo ciekawsze, byle stawka była wyrównana.

Jest takie piłkarska mądrość „Lepiej mądrze stać, niż głupio biegać”. Mam wrażenie, że tegoroczne statystyki sparingowe oraz wyniki trzech pierwszych kolejek PGE Ekstraligi rozszerzają ją także na żużel.

Na zakończenie dodam swoją subiektywną uwagę. Wielu kibiców wychowywanych jest jedynie na lidze, a żużel jako całość niespecjalnie ich interesuje. To oczywiście ich prawo. Szkoda tylko, że wielu z nich daje się nabrać na niskich lotów dziennikarstwo, czasem wręcz pseudodziennikarstwo, oparte na szukaniu sensacji, plotkach i tworzeniu alternatywnej rzeczywistości. Szkoda, że to właśnie ci kibice są punktem odniesienia dla działaczy klubowych, którzy boją się pseudodziennikarzy.

Poprzedni artykuł
POWIĄZANE ARTYKUŁY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Informacje

Testmecz: Czechy – Norwegia (Slany)

Reprezentacja Norwegii, podobnie jak w ub. roku, przyjadzie na zgrupowanie do Slanego. Zajęcia odbędą się w dniach 13 - 16 kwietnia. Przypomnę, że 18...

Odwołane i przełożone zawody we Francji

Powódź w regionie Nowej Akwitanii spowodowała zmiany w tegorocznym kalendarzu zawodów klasycznego speedwaya oraz grasstracka. Jak wiadomo najbardziej ucierpiały obiekty położone bezpośrednio przy Garonnie,...

Otwarte Mistrzostwa Holandii

Przeglądałem terminarze w poszukiwaniu tegorocznych imprez. Na stronie baansportfansite.nl/kalender znalazłem informację, że tegoroczne Otwarte Mistrzostwa Holandii (Speedway & Flattrack) składać się będą z trzech...

2. runda IM Słowenii w Lendavie

W terminarzu słoweńskiej federacji pojawił się formalnie terminarz Indywidualnych Mistrzostw tego kraju. Skoro wcześniej klub z Krško poinformował o tym, że 5 kwietnia będzie...