Kilka dni temu pojawił się na stronie internetowej słoweńskiej federacji terminarz imprez FIM, FIM Europe oraz zawodów towarzyskich dla toru w Krško. Uznałem, że to wszystkie przewidziane tam turnieje, bo słoweńskich imprez mistrzowskich nie było tam od 2 października 2022 roku.
W 2022 roku rozgrywano połączone mistrzostwa Węgier i Słowenii, przy czym w każdym z krajów miały zostać rozegrane po dwa turnieje – każdy na innym torze. Inicjatywa ze wszech miar słuszna, ale wszystko skończyło się nie tylko wielką awanturą wśród Słoweńców, sporem dwóch pretendentów do mistrzostwa, a przez to także dwóch tamtejszych ośrodków, ale także kłótnią właściciela obiektu w Nagyhalász z węgierską federacją, a ostatecznie zamknięciem najlepszego wg mnie toru w Europie. Grubo.
Jeśli ktoś chce dowiedzieć się jak sytuacja wyglądała z punktu widzenia Jozsefa Alboka, właściciela Nagyhalász Speedway Ring, to odsyłam do jego rozmowy z Wiktorem Balzarkiem (link). Historia tak pokręcona, że ciężko uwierzyć, jak żużel w dwóch krajach, mających w sumie wtedy 10 zawodników, mógł dojść do takiego kryzysu poprzez zwyczajne kłótnie i brak chęci znalezienia rozwiązania.
W sezonach 2023 – 2025 Indywidualne Mistrzostwa Słowenii rozgrywane były w Lendavie. Udało mi się pojechać tam w 2023 roku. Impreza ogólnie fajna, ale ciężko oglądało się mistrzostwa bojkotowane przez Nicka Škorję, który zresztą po tym sezonie dał sobie spokój ze ściganiem. Już nawet nie wspominam o Mateju Zagarze, bo jego przygody ze słoweńska federacją spowodowały roczną przerwę, a potem starty pod flagą Chorwacji. Opowiedział o wielu kwestiach w podkaście „Mówi się żużel”.
W 2025 r. miało dojść do pewnego przełomu. Ogłoszono wspólne mistrzostwa Austrii, Słowenii i Węgier, które miały pojechać w Mureck, Lendavie oraz Debreczynie. Niestety, węgierska część bardzo szybko wyleciała z kalendarza, bowiem zmieniły się węgierskie przepisy po tragicznym wypadku podczas… rajdu samochodowego. Klubu nie było stać na organizację takiej imprezy, a konieczne zabezpieczenia wykluczyły także możliwość uczestniczenia kibiców w przedsezonowych treningach. Bardzo długo nie było wiadomo, czy dojdą do skutku zawody w Lendavie, gdzie coraz trudniej jest organizować zawody, choćby raz w roku. Przełożono je na 28 września i ostatecznie udało się je rozegrać. Dwa tygodnie później druga runda pojechała zgodnie z planem w Mureck. Można powiedzieć, że prawie pełen sukces.
Jakież było moje zaskoczenie, gdy kilka dni temu na stronie internetowej i profilu FB klubu z Krško ukazała się informacja, że tegoroczna 1. runda Indywidulanych Mistrzostw Słowenii odbędzie się właśnie tam, a terminem jest wielkanocna niedziela. Skoro ma być to pierwsza runda, to można domyślać się, że w planach jest także co najmniej jeszcze druga runda. Cóż, obawiam się o przyszłość żużla w Lendavie. Liczę się z tym, że powrót mistrzostw do Krško oznacza koniec speedwaya w Lendavie, ale wciąż mam nadzieję, że drugi ośrodek w Słowenii także przetrwa. Sytuacja, przede wszystkim organizacyjna, jest tam ciężka. O ile jeszcze w 2024 r. były na profilu FB tamtejszego klubu informacje o przedsezonowych treningach, a potem także systematyczne informacje w trakcie sezonu, to w ub. roku zamieszczono tam zaledwie dwa wpisy – oba z września związane ze wspomnianymi zawodami. Nie wróży to, niestety, niczego pozytywnego.
Za to na profilu FB klubu z Krško wpis zakończony zdaniem, niemal okrzykiem: Speedway wraca do domu w Krško! Nie mam jeszcze zdjęć z tego obiektu i chciałbym to wreszcie nadrobić. Pierwsza próba w 2024 roku nie udała się z powodu odwołania ostatnich w sezonie zawodów. Zobaczymy co przyniesie przyszłość.

