Strona głównaOgólneDawny minitor w Dąbczu

Dawny minitor w Dąbczu

Próbując szukać informacji o wypadku Dominika Kubery, trafiłem na filmik sprzed 14 lat, gdy jako młody chłopak trenował na minitorze w Dąbczu.

Dąbcze jest wsią położoną kilka kilometrów na południe od Leszna. Będąc na pozostałościach tego, co kiedyś było minitorem słyszałem trening ze stadionu im. Alfreda Smoczyka.

Ponieważ byłem w Lesznie, po zakończeniu pracy pojechałem zobaczyć jak wygląda dziś ten teren. Cóż, widok jest taki jak na zdjęciach, czyli przyroda jakiś czas temu zaczęła ten teren bardzo skutecznie opanowywać. A że minitor był w lesie, to samosiejek tutaj nie brakuje. Kształt toru można sobie wyobrazić. Pozostały słupki po bandzie i gdzieniegdzie resztki desek. W sumie niewiele.

Po powrocie do domu poszukałem informacji. Tor powstał w 2002 roku z inicjatywy dwóch kibiców: Henryka Wawrzynowicza i Pawła Przybyła. Chcieli, żeby adepcie miejscowej Unii mieli gdzie trenować. W pobliżu był co prawda minitor w Pawłowicach, ale uczniowie tamtej szkółki niekoniecznie trafiali do leszczyńskiego klubu.

Tor miał 190 metrów długości i był podobno dość trudnym, technicznym owalem. Jak można przeczytać na stronie leszno.naszemiasto.pl, nawieziono całkiem sporo granitu, więc podejście było naprawdę profesjonalne. Pierwszy trening odbył się w czerwcu 2002 roku. Podobno wg planów młodzi żużlowcy mieli tam trenować raz w tygodniu.

Zawody odbyły się tutaj w październiku 2003 roku. Do 2004 roku tor działał, choć chyba niezbyt regularnie. Później nastąpiła zmiana warty w Unii Leszno. Na stronie SportsBoard można przeczytać, że coś działo się w Dąbczu jeszcze w sierpniu 2005 roku, podobno w listopadzie 2006 roku były zawody.

Na serwisie YouTube jest wspomniany film z treningiem Dominika Kubery z 2012 roku, ale widać, że tor nie był zbyt często używany. Czy było coś później? Nie wiem.

Dziś teren jest opanowany przez przyrodę. Widać nie tylko upływ czasu, ale także dewastację. Po budce sędziowskiej nie ma już śladu. Nie poszedłem niestety zobaczyć jak wygląda dawny parking. Mam tylko zdjęcie wyjazdu z parkingu.

To kolejny dowód oddolnej inicjatywy w polskim żużlu, która nie spotkała się długoterminową akceptacją władz klubowych. O ile minitory w wersji spontanicznej funkcjonowały mnie więcej do 2003-2005 roku, to później musiały już podlegać homologacji, a miniżużlowcy musieli zdać egzamin licencyjny. To jednak ciekawy i trochę zapomniany temat.

POWIĄZANE ARTYKUŁY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Informacje

Bartosz Tymoszuk z dziką kartą

Wielka sprawa dla polskiego Flat Tracku. Bartosz Tymoszuk został wyróżniony przez organizatorów cyklu FIM Flat Track World Championship dziką kartą na zawody, które zostaną...

Weekend Pięćdziesiątnicy w Niemczech

W przyszłą niedzielę (24 maja) przypada święto Pięćdziesiątnicy, czyli 50 dzień po Wielkanocy. W Polsce mamy Zesłanie Ducha Św. lub ludowe Zielone Świątki. W...

1. runda Mistrzostw Ukrainy

24 maja w Równem odbędzie się 1. runda Otwartych Indywidualnych Mistrzostw Ukrainy. Początek zaplanowano na godz. 16:00 czasu lokalnego. Organizatorem zawodów jest Marchenko Speedway

Terminarz imprez w Finlandii

Pojawił się terminarz imprez w Finlandii. Na chwilę obecną zaplanowano dwa turnieje: Indywidualne Mistrzostwa Finlandii w Haapajärvi (13 czerwca, godz. 15:00 czasu lokalnego) Turniej...