Do 2019 roku słoweńska Lublana była jedną z kilku europejskich stolic, w których można było usłyszeć motocykle żużlowe. Właściciel obiektu nie przedłużył jednak dzierżawy miejscowemu klubowi AMTK Ljubljana i wiadomo było, że w 2020 roku obiekt ten zniknie z mapy europejskiego speedwaya. 9 maja 2020 roku miał odbyć się pożegnalny turniej, ale plany brutalnie zweryfikowała pandemia. 28 maja 2020 roku, zamiast turnieju, zorganizowano ostatni symboliczny trening, którym żużel pożegnał się ze słoweńską stolicą. Nie mógł w nim jednak uczestniczyć najbardziej utytułowany słoweński żużlowiec Matej Žagar, bowiem Ekstraliga zabroniła wówczas wyjeżdżania z Polski zawodnikom startującym w jej rozgrywkach.
Speedway związany był z tym miejscem przez 57 lat. Jak można przeczytać w pożegnalnym artykule na stronie słoweńskiej federacji AMZS, pierwsze zawody odbyły się tutaj 9 czerwca 1963 r. W 1965 roku zorganizowano w tym miejscu rundę kwalifikacyjną Indywidualnych Mistrzostw Świata, a zawody obejrzało 15 tysięcy kibiców. Tutejszy żużel przetrwał jugosłowiański kryzys gospodarczy w latach 80-tych, ale nie dał rady zmianom pokoleniowym, które powoli spychały czarny sport na margines, aż doprowadziły do jego końca w Lublanie.
Dlaczego speedway zniknął ze stadionu Ilrija? Złożyło się na to kilka czynników. Przede wszystkim klub AMTK Ljubljana nie był właścicielem, ani nawet współwłaścicielem obiektu. Korzystał z niego na zasadzie dzierżawy. Kiedy spór o własność pomiędzy Miastem a ZŠD Ilirija (stowarzyszenie sportowe) wygrał ten drugi podmiot, kwestia zniknięcia speedwya była przesądzona. Tor przeszkadzał w rozwoju obiektu, a dodatkowo mieszkańcy pobliskich domów skarżyli się na hałas.
Długość toru wynosiła 398 metrów, a jego szerokość na prostych i łukach odpowiednio 11 oraz 15,5 metra. Wychowali się tutaj m.in. Matej Ferjan, Matej Žagar, jego ojciec Franci Žagar, Gregor Pintar i wielu innych zawodników.
Nie zdążyłem do Lublany przyjechać „za życia” tego owalu. Pojawiłem się za to w lipcu 2026 roku i zobaczyłem dość żałosny widok. Po 6 latach od likwidacji toru nie zostało po nim właściwie nic. Co gorsza, poza fragmentem drugiego łuku, który został zabetonowany i zahacza o niego nowy budynek, reszta dawnego owalu nie jest wykorzystywane i wygląda w niektórych miejscach koszmarnie.
Kiedy odwiedzałem stadion, trwał tam trening drugoligowego klubu ND Ilirija 1911. Jak na ten poziom rozgrywek, to klub ze stolicy powinien zdecydowanie lepiej zadbać o swój obiekt, bo wygląda on po prostu kiepsko. Rozumiem, że tor mógłby przeszkadzać, gdyby były tam plany awansu wyżej, rozbudowy trybun, stawiania oświetlenia. Ale ten stadion nie ma nawet parkingu, nie mówiąc już o bardziej skomplikowanej infrastrukturze. To boli najbardziej, gdy właściciel obiektu likwiduje tor żużlowy, nie wykorzystując pozyskanego terenu w jakiś sensowny sposób.
Ze względu na trwający trening i ograniczenie czasowe, przeszedłem przeciwległą prostą i pierwszym łukiem. Nie robiłem już zdjęć terenów na drugim łuku, bo nie ma tam śladu po torze.















