Grindsted Speedway Center
Długość toru: ok. 300 metrów
Tor w Grindsted po raz pierwszy odwiedziłem w 2024 roku. Wówczas wszedłem na teren obiektu i nawet zrobiłem trzy zdjęcia. Wtedy okazało się, że nie jestem sam na stadionie. Chwilę porozmawiałem, jednak wrażenie na mnie zrobił kształt tutejszego owalu – agrafka z wyraźnie podniesionymi łukami. Chciałem zobaczyć rozgrywane tutaj zawody. Problem w tym, że klub organizuje zawody wyłącznie w środy (najwyższa liga duńska lub IM Danii), więc wyjazd musiałby się odbyć kosztem kilku dni urlopu. Po dwóch latach udało mi się jednak wrócić na ten obiekt.
Tor jest typową agrafką z wyraźnie, choć nieregularnie, podniesionymi łukami. Pierwszy łuk idzie pod górę i najwyższy punkt osiągnięty jest dopiero przy jego końcu. Nawierzchnia jest ciemnobrązowa. Wewnątrz znajduje się minitor, oddzielony tylko krawężnikiem od dużego owalu. Jeśli krawężnik jest przysypany, wszystko zbija się w jedną całość i wydaje się, że jesteśmy na absurdalnie szerokim torze. Tylko dwie maszyny startowe wyprowadzają z błędu.
Kibice oglądają zawody z prostych. Jest kilka starych drewnianych trybun, które wyglądają może trochę dziwnie, ale spokojnie można tam usiąść i bardzo fajnie oglądać ściganie. Poza tym trochę miejsc stojących, sporo trawy, a jeśli ktoś chce oglądać z góry, to albo musi wspiąć sią na wał, albo… być zaproszonym przez klub. Zaproszeni goście oglądają zawody z loży na pierwszym łuku.
Cieszę się, że miałem możliwość oglądać tutaj zawody, bo to zwyczajnie radość dla takiego kibica jak ja.

















