Raz na jakiś czas słucham tego, co ma do przekazania prezes Ekstraligi Żużlowej Wojciech Stępniewski, bo wskazuje on kierunek, w którym będzie szedł żużel w Polsce. Dlatego obejrzałem niedawną rozmowę na SF, którą poprowadził red. Mateusz Puka.
Chciałbym odnieść się do kilku poruszonych tematów i pokazać kilka tematów, które nie zostały podjęte. Oto mój subiektywny wybór.
1. Prawa telewizyjne – mój wniosek z tej części rozmowy jest taki, że kibice nie mają zamiaru płacić więcej za oglądanie ligowego speedwaya. Nawiązywanie do wyników oglądalności Kryterium Asów w TVP Sport jest niezbyt trafione, bo trudno porównywać dostępną powszechnie darmową telewizję z Canal+, który ma kompletnie inną politykę cenową. Szkoda, że nie zauważył tego prowadzący rozmowę.
2. Kwestia Eleven Sports – rozumiem, że ciężko byłoby prezesowi krytykować czy podważać metody działania głównego partnera, czyli Canal+, ale aż prosiło się o porównanie pracy tych dwóch telewizji, o ocenę komentatorów, dziennikarzy prowadzących wywiady w parkingu, czy podsumowań kolejki.
3. Mało ciekawa runda zasadnicza – dobrze podjęty temat, choć bardziej naciskałbym tutaj na nadanie odpowiedniej rangi meczom tej części sezonu, żeby te 5 miesięcy nie służyło wyłącznie ustaleniu kolejności przed fazą play-off. Nie ma niestety takich pytań, ani pomysłów.
4. Finanse klubów. Trudny i bardzo obszerny temat, który ciężko jest omówić w kilkanaście minut. Ja mam wrażenie, że chodzi przede wszystkim o wizerunek wielkich pieniędzy, a jednocześnie ustalanie takich kryteriów, które kluby spełnią do 30 października. W mediach ma pójść informacja, że wszystko jest OK. Opakowanie ma ładnie wyglądać, a oglądający mają uwierzyć, że zawartość jest równie wysokiej jakości. „Argument” prezesa, że „budżety klubów są coraz większe, ale przecież średnia pensja i płaca minimalna też w ciągu ostatnich lat wzrosły dwukrotnie” był dla mnie lekko żenujący.
5. Szkolenie młodzieży. Szkoda, że prowadzący w ogóle nie był zainteresowany tym tematem i wrócił do wysokości kontraktów i budżetów.
6. Bardzo dobre pytanie prowadzącego dotyczące wydatków: „Nie uciekło nam, że to już jest granica absurdu, ze zagraniczne gwiazdy przyjeżdżają na 3 godziny, zarabiają 250 tys. zł i uciekają gdzieś indziej?” Odpowiedź: „A Robert Lewandowski w Barcelonie – zagraniczna gwiazda?” Aż prosiło się o odpowiedź gościa o zasadność występów żużlowców w innych ligach oraz planowane ograniczenia w tym zakresie. Brak nacisku prowadzącego w tym temacie.
7. Zawodnicy U24 – kolejny ciekawy temat, którego efektów prezes Ekstraligi nie chce na razie podsumowywać. Chciałby poczekać jeszcze 2-3 sezony z oceną. Tutaj zgadzam się, bo dopiero ze te 2-3 lata będzie można ocenić seniorskie postępy zawodników wychowanych wg regulaminu szkoleniowego.
8. Po raz kolejny prezes Ekstraligi bardzo krytycznie wypowiedział się o prezesach klubów (oczywiście nie wszystkich), którzy patrzą bardzo krótkowzrocznie, ograniczając się do bieżącego sezonu czy nawet do najbliższego meczu. Tu jest wg mnie jeden z najsłabszych punktów całej tej układanki. O drugim słabym punkcie nie było mowy.
Podsumowując, było kilka dobrych pytań, było kilka dobrych odpowiedzi. Niestety, zbyt często zdarzały się jednak przypadki szukania sensacji oraz dziwne odpowiedzi, z których można wywnioskować coś zgoła odmiennego od przekazu. Upewniłem się w tym, że obaj panowie – wg mnie oczywiście – jadą na jednym wózku. Pytania, choć nierzadko kąśliwe, są jednak bardzo kontrolowane, a kiepskie odpowiedzi nie są ripostowane. Przeciętny klient Ekstraligi Żużlowej ma otrzymać przekaz, że prezes panuje nad wszystkim, a SF stoją na straży wiarygodności przekazu.
Tak naprawdę są pewne pomysły, szczególnie w temacie nadzoru finansowego, choć wg mnie bardziej chodzi o wizerunek przed negocjacjami kolejnego kontraktu telewizyjnego.
Swoją drogą, szkoda, że żaden z panów nie zwrócił uwagi na wybór najciekawszego wyścigu tegorocznego sezonu w PGE Ekstralidze. Chodzi tutaj o 12. bieg pierwszej finałowej potyczki na toruńskiej Motoarenie. Przypomnę, że wyboru dokonała redakcja Canal+.
Patrząc na poczynania zarówno klubów, jak i centrali wydaje się, że ewidentnie panuje przekonanie, iż najciekawsze są te wyścigi czy całe zawody, w których startują gwiazdy. Skoro tak ważne są kwestie wydatków klubowych, zarobków zawodników oraz starań o to, żeby mecze były ciekawsze, szkoda, że rozmówcy nie wspomnieli o tym, że wybrany został wyścig, w którym walczyli: Jan Kvech, Antoni Kawczyński oraz Bartosz Bańbor, czyli odpowiednio 37., 46. oraz 42. zawodnik pod względem średniej biegopunktowej.
Nie jest wielkim odkryciem, że najciekawsze są zawody, w których jest wyrównana stawka, i niekoniecznie muszą to być najdrożsi zawodnicy. Nie wiem czy ktokolwiek z głównego nurtu zauważył tę zależność, bo nie miałem możliwości śledzenia wszystkich wypowiedzi. Mam pewną wątpliwość: czy to środowisko nie zaprzecza samo sobie?
Ze swojej strony chciałbym, żeby kiedyś zostały postawione pytania:
1. Co się stanie, gdy w końcu któryś z prezydentów żużlowych miast ograniczy wsparcie do utrzymania obiektu i nie przegra wyborów?
2. Ile polskich klubów realnie stać na jazdę w ekstralidze w pełnym tego słowa znaczeniu?
3. Czy możliwy w Polsce byłby system lig bez spadków i awansów, oparty na jakości i wypłacalności klubów?

