Florek to oczywiście Stadion im. Floriana Kapały w Rawiczu. Z tego co wyczytałem w sieci, to rawicki klub działał w okresie powojennym, aż do 1960 r., kiedy to sekcja żużlowa została rozwiązana. Dzisiejszy patron tego obiektu zdobył w barwach Kolejarza dwa tytuły Indywidualnego Mistrza Polski i poprowadził swój zespół do dwóch medali Drużynowych Mistrzostw Polski.
Żużel wrócił w to miejsce dopiero w 1993 roku. Nowy tor nie miał oczywiście nic wspólnego z owalem sprzed ponad 30 lat. Można się jednak domyślać, dzisiejszy wał jest dokładnie tym samym wałem, z którego kibice oglądali zawody w latach 50-tych. Dlatego znajduje się tak daleko od dzisiejszego toru. Patrząc na ilość miejsca za bandami na prostych i długim nie potrafię sobie wyobrazić jak długi był ten stary rawicki owal.
Po raz pierwszy miałem możliwość przyjechać tutaj bodajże w 1999 roku, oczywiście na mecz z ZKŻ-em Zielona Góra. W jakiej gazecie żużlowej znalazłem numer do klubu i dzwoniłem z pytaniem o cenę biletów. Okazało się, że nie było tutaj klubu, jaki sobie wyobrażałem. Dodzwoniłem się do sekretariatu firmy sponsorującej klub. Moja rozmówczyni z rozbrajającą szczerością powiedziała, że nie wie ile kosztują bilety, bo ona ma karnet. I taki był ten klub – inny niż wszystkie. Prowadzony lokalnymi siłami przez grupę pasjonatów, a nie jako profesjonalny podmiotu. Tyle, że w polskich warunkach ciężko było utrzymać klub przy coraz bardziej sztucznie podwyższanych kosztach.
Podczas pierwszej wizyty siedzieliśmy na krawężniku na drugim łuku, bo stamtąd było cokolwiek widać. Na przeciwległej prostej były chyba jakieś ławki, ale niezbyt wiele. Na prostej startowej ławki były na wale, a więc strasznie daleko od toru. Potem stadion zaczął się zmieniać: wyremontowano trybuny na przeciwległej prostej, postawiono nowe trybuny na prostej startowej.
Bywałem tutaj kilka razy. To najczęściej odwiedzany przeze mnie obiekt, poza Zieloną Górą oraz Lesznem. Mam jeszcze zdjęcia z 2012 z i 2014 roku, gdy za wieżyczką wciąż były jeszcze ławki. Dzisiejszy wygląd to stadionu, to dopiero lata współpracy z Unią Leszno (2018-2021). Zmiana przepisów Ekstraligi przerwała sny o potędze kibiców, którzy wraz z szansami na awans pojawiali się na stadionie. Po 2023 roku liga z Rawicza zniknęła. Powody lepiej przemilczeć.
Dziś jest to chyba ostatni obiekt nienaruszony przez próbę zaistnienia klubu w wyższej lidze. Nie ma odwodnienia liniowego, parking nie jest dostosowany do wymogów Ekstraligi, nie ma oświetlenia. Jest podobnie, jak 8 czy 10 lat wcześniej. I dzięki temu jest klimat.
I jeszcze polewaczka, czyli wóz strażacki OSP Zawady, a za kierownicą Piotr Dym.
Piękny, kameralny obiekt. I pociągi przejeżdżające za prostą startową. W końcu to Kolejarz…






























