Kolejny artykuł

Wypadałoby wreszcie coś napisać. Powód jakiś można znaleźć, bo do zakończenia okresu transferowego pozostał już tylko tydzień. Roszady można policzyć na palcach i raczej trudno spodziewać się jeszcze jakichś spektakularnych kontraktów, skoro „do wzięcia” pozostał już właściwie tylko Grzegorz Walasek. I ten fakt powoduje, że aż boję się pomyśleć jak prezentować się będzie drużyna z Gdańska.

Brak KSM-u powinien spowodować, że to rynek będzie regulować kwestie popytu i podaży na rynku rodzimego speedway’a. Oby tylko po jednym sezonie nie przyszło komuś do głowy wracanie do tego rozwiązania, w którym najcenniejsza była przeciętność. Patrząc jednak na poszczególne składy trzeba się nastawić, że pokusa ponownego ustanowienia regulacji w tym zakresie raczej się pojawi. I to nawet całkiem szybko. Czemu? Skoro z jednej strony mamy dwie ekipy składające się niemal w całości z liderów, a z drugiej drużynę z Trójmiasta mającą obecnie problem zebrania kilku przyzwoitych zawodników, to raczej trudno spodziewać się wielkich emocji. Bo co może osiągnąć Wybrzeże oparte na przeciętnych aż do bólu żużlowcach i niespecjalnie charyzmatycznym menadżerze (przy całym szacunku dla pana Stanisława)? Do tego „Jaskółki” liczące na przyznanie licencji nadzorowanej, bo długi jakie pozostawili po sobie zawodnicy drugiej linii (J. Kołodzieja, M. Janowskiego i M. Cieślaka podobno wzięły na siebie Azoty) sięgają jeszcze 1,5 mln złotych. Wynikałoby z tego, że niektórym chyba nie płacono przez większą część sezonu i zastanawiające jest tylko to, dlaczego ci żużlowcy tam zostali. Jak zwykle chodziło pewnie o kolejność spłacania, bo dziwnym trafem Leon Madsen, którego drogi z Tarnowem właśnie się rozeszły, będzie musiał poczekać najdłużej. Długi ma też Włókniarz i, szczerze mówiąc, nie wróżę częstochowianom wielkich szans na triumfy. Dlaczego? Bo choć podobno mają się jeszcze wzmocnić, to jednak brakuje mi tam lidera, czyli takiego powiedzmy 98% pewniaka.

Ten dość nudny okres transferowy skończy się 15 grudnia, czyli półtora miesiąca wcześniej niż normalnie. I co dalej? cztery i pół miesiąca nudy? Może uda się w Poznaniu rozegrać turniej ice speedway’a, chociaż patrząc na pogodę można mieć spore wątpliwości czy Malta pokryje się odpowiednio grubą warstwą lodu. Ba, czy w ogóle zamarznie? Teraz można się jeszcze zastanawiać kto otrzyma dziką kartę, skoro zaproszenia nie przyjął Tomasz Gollob. Tak swoją drogą, to zadziwiający jest fakt, że rezygnuje on z walki o tytuł mistrza świata, a jednocześnie wystąpi w turnieju o niewiele znaczący, ale finansowo bardziej opłacalny, tytuł mistrza Europy. Wiadomo, że młodzieniaszkiem już nie jest, że sezon zakończył groźną kontuzją, że nie pasują mu obecne tłumiki. Ale czy decydującym argumentem nie jest osoba jego obecnego pracodawcy? Niewątpliwie wraz z rezygnacją T. Golloba kończy się pewna epoka, jednak kiedy czytam opinie, że cykl SGP na tym ucierpi, to mam wrażenie są to zdania wyłącznie kurtuazyjne. Cóż, jego ostatnie występy wyglądały jak odcinanie kuponów od wielkiej kariery i przyznam, że tak wielkiemu zawodnikowi chyba nie przystoi odejście w momencie, gdy nawet przy kontuzjach rywali ma problem z miejscem w ósemce. A start w SEC ma pewnie zwiększyć zainteresowanie tymi zawodami. Samymi pieniędzmi prestiżu się jednak nie zbuduje, dlatego obstawiam, że te turnieje są swego rodzaju inwestycją, wszak za jakiś czas skończy się kontrakt Brytyjczyków z BSI na organizację mistrzostw świata…

Teraz będzie trochę wolnego czasu, więc wypadałoby wreszcie nadrobić zaległości związane ze Zlatą Prilbą, finałem DMŚJ oraz Pucharem Fair Play, czyli rekompensatą za nierozegrany mecz z Unibaksem. Trochę się tego nazbierało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *